W rocznicę rzezi wołyńskiej

W nocy za 10 na 11 lipca 1943 r. Ukraińcy zaatakowali Polaków mieszkających na Wołyniu i ich bestialsko, bez różnicy płci i wieku – zamordowali. Zginęło wówczas ok. 60 tys. Polaków, z powierzchni ziemi zniknęły tysiące polskich wsi i osad. Szacuje się, że z rąk ukraińskich oprawców zginęło do końca 1943 r. ok. 100 tysięcy Polaków.

 

Po 75 latach od zbrodni ukraińskich na Wołyniu, prawda o tych strasznych wydarzeniach wciąż jest słabo zakorzeniona wśród Polaków, a Ukraińcy starają się zbrodnie UPA pomniejszać i stawiać oprawców w roli bohaterów.

Działania przeciwko Polakom – mieszkańcom Wołynia miały miejsce już od końca 1942 r. Jednak 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się planowa i zorganizowana akcja mordowania Polaków na Wołyniu. Nie znamy dotąd treści dyrektywy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w tej sprawie, materiały Ÿ źródłowe wskazują jednak, że taki rozkaz został wydany i nakazywał całkowitą, fizyczną eksterminację Narodu Polskiego.

UPA zaatakowała 167 miejscowości, w których mieszkali Polacy. Mordowano wszystkich, bardzo często podczas nabożeństw w kościołach (była niedziela), dobytek rabowano, a zabudowania palono. Kilka dni wcześniej we wsiach ukraińskich odbywały się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Przekonywano, że „za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły”, a polskie wsie „powinny zniknąć z powierzchni ziemi” (z jednego z tajnych rozkazów wydawanych na podstawie dyrektywy kierownictwa OUN).

11 lipca 1943 r. o świcie UPA zaatakowała Polaków mieszkających w powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. To był początek wielkiej, trwającej niemal do końca 1943 r,. akcji. Zachowały się fragmenty relacji dowódców UPA oraz późniejsze zeznania.

Zbyt straszliwe, by je przytaczać, są opisy sposobów, w jaki Ukraińcy mordowali Polaków. Okrucieństwo i cierpienie, jakie zadawali Polakom, bez różnicy płci i wieku, przeszli wszelkie wyobrażenie. Ale nawet raporty ukraińskich oprawców pokazują bestialstwo ludobójczej akcji: dowódca kurinia „Łysoho” donosił kierownictwu OUN: „Zlikwidowałem wszystkich Polaków od małego do starego. Wszystkie budynki spaliłem i chudobę zabrałem dla potrzeb kurenia”. W dwóch tylko wsiach zginęło blisko 1000 osób, w tym niemal 500 dzieci.

Kolejna wstrząsająca relacja: 11 lipca 1943 r. rano razem z grupą UPA liczącą ok. 20 ludzi wszedłem w czasie mszy świętej do kościoła w m. Pawłówka (…) zabito 300 ludzi, wśród których były dzieci, kobiety i starcy. Po zabiciu ludzi w kościele w Pawłówce – udałem się z grupą do położonej w pobliżu wsi Radowicze oraz polskich kolonii Sadowa i Jeżyn, gdzie wziąłem udział w masowej likwidacji ludności polskiej. W wymienionych koloniach zabito 180 kobiet, dzieci i starców.

Tych zbrodni nie wolno nam zapomnieć, tym bardziej, że oprawcy nie ponieśli kary. Dziś wciąż zbyt mało wiemy o ukraińskich zbrodniach na Polakach. Przez lata milczały o tym media, historycy, do dziś próżno szukać informacji na ten temat w szkolnych podręcznikach. Żyje już niewielu świadków tamtych wydarzeń z tych nielicznych, którym udało się przeżyć. Przez lata trwają batalie o możliwość upamiętnienia miejsc zbrodni Ukraińców na Polakach, dziś znajdujących się w większości na terenie państwa ukraińskiego. Do dziś Ukraińcy zakłamują prawdę o tym ludobójstwie nazywając je walką o niepodległe państwo ukraińskie.

Zamordowani Polacy wołają o pamięć. Dlatego tak ważna jest edukacja, do odegrania mają swoją rolę media, a uroczystości organizowane w hołdzie pomordowanym powinny mieć jak najwyższą rangę i godną oprawę. Szkoda, że nie rozumieją tego najwyższe władze państwowe.

W 70. rocznicę zbrodni polski Sejm nie był w stanie przyjąć bez aklamację uchwały w tej sprawie. Posłom poszło o słowo „ludobójstwo”. Jutro uchwała poddana zostanie pod głosowanie.

Posted under Bez kategorii Tagi: , , , , , , , ,