﻿{"id":349,"date":"2026-02-14T00:17:00","date_gmt":"2026-02-13T23:17:00","guid":{"rendered":"http:\/\/faustyna.lodz.pl\/?p=349"},"modified":"2026-02-06T08:50:49","modified_gmt":"2026-02-06T07:50:49","slug":"meka-panska-i-droga-krzyzowa-wg-bl-anny-katarzyny-emmerich","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/?p=349","title":{"rendered":"M\u0119ka Pa\u0144ska i Droga Krzy\u017cowa wg B\u0142. Anny Katarzyny Emmerich"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"color: #993366;\"><a href=\"http:\/\/faustyna.lodz.pl\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/skazanieKr\u00f3l.jpg\"><img decoding=\"async\" loading=\"lazy\" class=\"  wp-image-344 alignleft\" src=\"http:\/\/faustyna.lodz.pl\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/skazanieKr\u00f3l-300x214.jpg\" alt=\"skazanieKr\u00f3l\" width=\"154\" height=\"110\" srcset=\"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/skazanieKr\u00f3l-300x214.jpg 300w, https:\/\/faustyna.lodz.pl\/wp-content\/uploads\/2015\/02\/skazanieKr\u00f3l.jpg 370w\" sizes=\"(max-width: 154px) 100vw, 154px\" \/><\/a><span style=\"color: #000000;\">A oto Droga Krzy\u017cowa wg Anny Katarzyny Emmerich &#8211; opis wydarze\u0144 ostatnich dni \u017cycia Pana Jezusa. Wg tych opis\u00f3w nakr\u0119cono film Pasja , a tak\u017ce u\u0142o\u017cona zosta\u0142a przeze mnie Droga Krzy\u017cowa poni\u017cej. Dobrze jednak przeczyta\u0107 ca\u0142o\u015b\u0107 wydarze\u0144 ostatnich tygodni ziemskiego \u017cycia Boga po to by zrozumie\u0107, \u017ce nikt nie uczyni\u0142 dla cz\u0142owieka wi\u0119cej by go z grzechu wydoby\u0107 a tak\u017ce po to by nawr\u00f3ci\u0107 si\u0119 i&nbsp; pokutowa\u0107 z powodu wdzi\u0119czno\u015bci jaka si\u0119 z tego powodu Bogu nale\u017cy.&nbsp;<\/span><\/span><!--more--><\/p>\n<ol>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus na \u015bmier\u0107 skazany<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus bierze krzy\u017c na ramiona<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pierwszy upadek pod krzy\u017cem<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus spotyka Maryj\u0119 swoj\u0105 Matk\u0119<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Szymon z Cyreny pomaga nie\u015b\u0107 krzy\u017c Panu Jezusowi<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>\u015awi\u0119ta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus upada pod krzy\u017cem poraz drugi<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus pociesza p\u0142acz\u0105ce niewiasty<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Trzeci upadek pod krzy\u017cem Pana Jezusa<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus z szat obna\u017cony<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus do krzy\u017ca przybity<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus na krzy\u017cu umiera<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Pan Jezus z krzy\u017ca zdj\u0119ty<\/strong><\/span><\/li>\n<li><span style=\"color: #993366;\"><strong>Cia\u0142o Pana Jezusa z krzy\u017ca zdj\u0119te i do grobu z\u0142o\u017cone<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol>\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus na \u015bmier\u0107 skazany<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Chocia\u017c Pi\u0142at pyta\u0142 si\u0119, co to jest prawda, nie tyle jednak dba\u0142 o prawd\u0119, jak raczej szuka\u0142 pozor\u00f3w, by w spos\u00f3b odpowiedni wycofa\u0107 si\u0119 z tego k\u0142opotu. Niepewno\u015b\u0107 dr\u0119czy\u0142a go wi\u0119cej jeszcze ni\u017c przedtem. Sumienie m\u00f3wi\u0142o mu, \u017ce Jezus jest niewinny, \u017cona zapewnia\u0142a, \u017ce to \u015bwi\u0119ty; z jednej strony szepta\u0142 mu do ucha zabobon: \u201eJezus jest nieprzyjacielem twych bo\u017ck\u00f3w\u201d, z drugiej strony m\u00f3wi\u0142o mu tch\u00f3rzostwo: \u201eJezus sam jest Bogiem i potrafi si\u0119 zem\u015bci\u0107 srogo.\u201d W tej trwo\u017cnej niepewno\u015bci jeszcze raz zakl\u0105\u0142 Jezusa uroczy\u015bcie, by mu powiedzia\u0142, kim jest. Lecz Jezus, nie odpowiadaj\u0105c wprost, wyliczy\u0142 mu znowu wszystkie jego najtajniejsze grzechy, przepowiedzia\u0142 mu przysz\u0142y haniebny koniec i oznajmi\u0142 wreszcie, \u017ce w owym dniu ostatnim s\u0105dzi\u0107 go b\u0119dzie sprawiedliwym s\u0105dem, siedz\u0105c na tronie ob\u0142ok\u00f3w. Podra\u017cniony tymi s\u0142owy, sk\u0142onny by\u0142 Pi\u0142at raczej do pot\u0119pienia, ni\u017c do uwolnienia Jezusa. Gniewa\u0142o go to, \u017ce Jezus czyta\u0142 tak dok\u0142adnie w jego brudnej duszy, a sam pozosta\u0142 niezbadany, \u017ce ten, kt\u00f3rego kaza\u0142 ubiczowa\u0107, a m\u00f3g\u0142 kaza\u0107 ukrzy\u017cowa\u0107, przepowiada\u0142 mu haniebny koniec \u017cycia; i to go gniewa\u0142o, \u017ce te usta, nie splamione nigdy k\u0142amstwem, nie wym\u00f3wiwszy ani jednego s\u0142owa na swe usprawiedliwienie, teraz w ostatniej swej chwili wzywaj\u0105 go przed Sw\u00f3j s\u0105d sprawiedliwy ; w dzie\u0144 ostatni. Poruszy\u0142o to strasznie jego dum\u0119; lecz chwiejny i pod\u0142y jego charakter nie da\u0142 si\u0119 wy\u0142\u0105cznie opanowa\u0107 dumie, bo r\u00f3wnocze\u015bnie przejmowa\u0142a go trwoga i mroczne przeczucie, \u017ce gro\u017aby Pana urzeczywistni\u0105 si\u0119 kiedy\u015b na prawd\u0119. Ostatecznie wi\u0119c ze wzgl\u0119du na to, jeszcze raz pr\u00f3bowa\u0142 uwolni\u0107 Jezusa. Gdy jednak pos\u0142ysza\u0142 gro\u017aby \u017byd\u00f3w, \u017ce w takim razie oskar\u017c\u0105 go przed cesarzem, wzi\u0119\u0142o w nim g\u00f3r\u0119 tch\u00f3rzostwo, chocia\u017c z innej ju\u017c pobudki. Obawa przed ziemskim cesarzem przewa\u017cy\u0142a w nim boja\u017a\u0144 przed kr\u00f3lem, kt\u00f3rego pa\u0144stwo nie by\u0142o z tego \u015bwiata. Zreszt\u0105 tak my\u015bla\u0142 ten pod\u0142y, chwiejny \u0142otr: \u201eJe\u015bli On umrze, to wraz z Nim p\u00f3jdzie do grobu to, co On wie o mnie i co mi przepowiada\u0142, a tak b\u0119d\u0119 spokojny.\u201d Zagro\u017cony odpowiedzialno\u015bci\u0105 przed cesarzem, zgodzi\u0142 si\u0119 Pi\u0142at im \u017c\u0105danie \u017byd\u00f3w wbrew przyrzeczeniu, danemu \u017conie, wbrew prawu, sprawiedliwo\u015bci i w\u0142asnemu przekonaniu. Z obawy przed cesarzem wyda\u0142 \u017bydom niewinn\u0105 krew Jezusa; a dla usprawiedliwienia si\u0119 przed w\u0142asnym sumieniem nie mia\u0142 nic, chyba polanie r\u0105k wod\u0105 i s\u0142owa, przy tym wyrzeczone: \u201eNie winienem ja krwi tego sprawiedliwego! Wy sami baczcie na odpowiedzialno\u015b\u0107!\u201d \u2014 O nie, Pi\u0142acie! mylisz si\u0119! Ty sam bacz na to! Nazywasz Go sprawiedliwym, nie znajdujesz w Nim winy, a oddajesz na wylanie krew Jego. Jeste\u015b niesprawiedliwym, niesumiennym s\u0119dzi\u0105! T\u0119 sam\u0105 krew, kt\u00f3r\u0105 Pi\u0142at chcia\u0142 zmy\u0107 ze swych r\u0105k, a nie m\u00f3g\u0142 jej zmy\u0107 z sumienia, \u015bci\u0105gali krwio\u017cerczy \u017bydzi przekle\u0144stwem na siebie i swoje dzieci. \u017b\u0105dali, by ta krew Jezusa, kt\u00f3ra dla nas wo\u0142a o mi\u0142osierdzie, wzywa\u0142a pomsty Bo\u017cej na nich. Krzyczeli wi\u0119c co si\u0142: \u201eKrew Jego niech spadnie na nas i na nasze dzieci!\u201d W\u015br\u00f3d tej wrzawy przera\u017aliwej kaza\u0142 Pi\u0142at przygotowa\u0107 wszystko do wydania uroczystego wyroku.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Przyniesiono mu inny ubi\u00f3r urz\u0119dowy, zarzucono na barki p\u0142aszcz, a na g\u0142ow\u0119 za\u0142o\u017cono koron\u0119, w kt\u00f3rej po\u0142yskiwa\u0142 kosztowny kamie\u0144. W ten spos\u00f3b ustrojony, zeszed\u0142 Pi\u0142at z tarasu w otoczeniu \u017co\u0142nierzy. Przed nim niesiono ber\u0142o, szli pacho\u0142cy s\u0105dowi i pisarze ze zwojami ksi\u0105g i tabliczkami. Na przedzie szed\u0142 tr\u0119bacz, dm\u0105cy na puzonie. Tak wyruszono na rynek ku trybunie, s\u0142u\u017c\u0105cej do wyg\u0142aszania wyrok\u00f3w. Trybuna ta, o kt\u00f3rej ju\u017c wspomina\u0142am, le\u017c\u0105ca naprzeciw placu biczowania, by\u0142 to okr\u0105g\u0142y taras, pi\u0119knie obmurowany, wysoki, a zwa\u0142 si\u0119 Gabbata. Tylko z niego og\u0142oszone wyroki mia\u0142y pe\u0142n\u0105 si\u0142\u0119 i prawomocno\u015b\u0107. Na trybun\u0119 wiod\u0142y z kilku stron schody; na g\u00f3rze by\u0142o siedzenie dla Pi\u0142ata, a za nim \u0142awka dla innych cz\u0142onk\u00f3w trybuna\u0142u; siedzenie Pi\u0142ata pokryte by\u0142o czerwonym suknem; na nim le\u017ca\u0142a niebieska poduszka, obszyta \u017c\u00f3\u0142tymi ta\u015bmami. W ko\u0142o rozstawieni byli \u017co\u0142nierze, niekt\u00f3rzy za\u015b stali na stopniach. Cz\u0119\u015b\u0107 Faryzeusz\u00f3w odesz\u0142a ju\u017c do \u015bwi\u0105tyni; zostali tylko Annasz, Kajfasz i 28 radnych, i ci poszli ku trybunie zaraz, gdy Pi\u0142at zacz\u0105\u0142 si\u0119 przebiera\u0107 w urz\u0119dowe suknie. Obydw\u00f3ch \u0142otr\u00f3w przyprowadzono tu ju\u017c przedtem, gdy Pi\u0142at, wskazuj\u0105c na Jezusa, m\u00f3wi\u0142: \u201eOto cz\u0142owiek!\u201d Gdy ju\u017c Pi\u0142at zaj\u0105\u0142 miejsce, przyprowadzono przed trybun\u0119 Jezusa tak, jak by\u0142, w czerwonym p\u0142aszczu, z koron\u0105 cierniow\u0105 na g\u0142owie, ze zwi\u0105zanymi r\u0119koma. \u017bo\u0142nierze i siepacze poprowadzili Go \u015brodkiem szydz\u0105cego t\u0142umu i postawili mi\u0119dzy dwoma \u0142otrami. Wtedy Pi\u0142at zawo\u0142a\u0142 jeszcze raz g\u0142o\u015bno do \u017byd\u00f3w: \u201ePatrzcie, oto wasz kr\u00f3l!\u201d \u201ePrecz z Nim! Ukrzy\u017cuj Go!\u201d \u2014 rozleg\u0142y si\u0119 okrzyki. \u2014 \u201eCzy mam ukrzy\u017cowa\u0107 waszego kr\u00f3la?\u201d \u2014 zapyta\u0142 znowu Pi\u0142at. A na to zawo\u0142ali arcykap\u0142ani: \u201eNie mamy innego kr\u00f3la, tylko cesarza!\u201d Zamilk\u0142 na to Pi\u0142at i ju\u017c wi\u0119cej nie m\u00f3wi\u0142 nic ani za Jezusem, ani do Niego samego. Zacz\u0119\u0142o si\u0119 wyg\u0142aszanie wyroku na Jezusa. Dwaj \u0142otrzy ju\u017c dawniej skazani byli na krzy\u017c, lecz za staraniem arcykap\u0142an\u00f3w od\u0142o\u017cono egzekucj\u0119 na dzi\u015b; dla tym wi\u0119kszego poha\u0144bienia Jezusa postarali si\u0119 arcykap\u0142ani, by zawis\u0142 na krzy\u017cu mi\u0119dzy dwoma \u0142otrami. Krzy\u017ce \u0142otr\u00f3w le\u017ca\u0142y opodal ju\u017c gotowe; przynie\u015bli je pomocnicy krzy\u017cuj\u0105cych. Krzy\u017ca Jezusa nie by\u0142o jeszcze, prawdopodobnie dlatego, \u017ce nie og\u0142oszono dot\u0105d wyroku \u015bmierci.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Naj\u015bw. Panna, kt\u00f3ra odesz\u0142a by\u0142a przedtem po publicznym wystawieniu Jezusa, wr\u00f3ci\u0142a teraz w otoczeniu niewiast i przecisn\u0119\u0142a si\u0119 przez t\u0142umy ludu, by s\u0142ysze\u0107 wyrok \u015bmierci, wydawany na Jej Syna i Boga.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Jezus, otoczony siepaczami, \u015bledzony z\u0142o\u015bliwymi, szyderczymi spojrzeniami Swych wrog\u00f3w, sta\u0142 na dole u st\u00f3p trybuny. Pi\u0142at kaza\u0142 zad\u0105\u0107 w puzon, by wrzawa ucich\u0142a, i l\u0119kiem, pomieszanym ze z\u0142o\u015bci\u0105, zacz\u0105\u0142 wyg\u0142asza\u0107 wyrok. Widok tej pod\u0142ej dwulicowo\u015bci Pi\u0142ata, nasycony tryumf i pragnienie krwi arcykap\u0142an\u00f3w, niesko\u0144czone m\u0119ki Naj\u015bw. Zbawiciela, niewypowiedziana trwoga i smutek Matki Jego \u015bwi\u0119tej i \u015bwi\u0119tych niewiast, dalej to chciwe, z\u0142o\u015bliwe czyhanie \u017byd\u00f3w na zgub\u0119 Jezusa, oboj\u0119tna wynios\u0142o\u015b\u0107 \u017co\u0142nierzy, wreszcie widok tych szkaradnych postaci diabelskich, uwijaj\u0105cych si\u0119 w ci\u017cbie, wszystko to rozstroi\u0142o mnie do g\u0142\u0119bi i przygn\u0119bi\u0142o tak, \u017ce czu\u0142am si\u0119 blisk\u0105 skonania. Ach! To ja tam powinnam by\u0142a sta\u0107, gdzie sta\u0142 m\u00f3j najukocha\u0144szy Oblubieniec; wtenczas wyrok by\u0142by sprawiedliwy.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Przypatrzmy si\u0119 teraz tre\u015bci wyroku, wydanego na Jezusa. Na wst\u0119pie wymienia\u0142 Pi\u0142at wszystkie zaszczytne tytu\u0142y cesarza Klaudiusza, w kt\u00f3rego imieniu wydawa\u0142 wyrok. We w\u0142a\u015bciwym oskar\u017ceniu zaznaczy\u0142, \u017ce arcykap\u0142ani na s\u0105dzie swoim pot\u0119pili Jezusa jako podburzyciela, rokoszanina, \u0142ami\u0105cego prawa \u017cydowskie, czyni\u0105cego si\u0119 Synem Bo\u017cym i ka\u017c\u0105cego nazywa\u0107 si\u0119 Kr\u00f3lem \u017cydowskim, i \u017ce lud jednog\u0142o\u015bnie za\u017c\u0105da\u0142 na Niego kary \u015bmierci przez ukrzy\u017cowanie. Dalej o\u015bwiadcza\u0142 Pi\u0142at, ten \u0142otr niesprawiedliwy, kt\u00f3ry niedawno tyle kro\u0107 zapewnia\u0142 publicznie o niewinno\u015bci Jezusa, \u017ce i on uznaje za s\u0142uszny, ten wyrok arcykap\u0142an\u00f3w. Zako\u0144czy\u0142 za\u015b tymi s\u0142owy: \u201eA wi\u0119c skazuj\u0119 Jezusa Nazare\u0144skiego, Kr\u00f3la \u017cydowskiego na \u015bmier\u0107, kt\u00f3r\u0105 ma ponie\u015b\u0107 przez przybicie na krzy\u017c. Zaraz te\u017c rozkaza\u0142 oprawcom krzy\u017c przynie\u015b\u0107. Zdaje mi si\u0119, ale nie r\u0119cz\u0119 z pewno\u015bci\u0105, \u017ce po odczytaniu wyroku z\u0142ama\u0142 Pi\u0142at d\u0142ug\u0105 lask\u0119 z rdzeniem w \u015brodku, i rzuci\u0142 j\u0105 pod nogi Jezusowi.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">S\u0142uchaj\u0105c wyroku, wygl\u0105da\u0142a przepe\u0142niona smutkiem Matka Jezusa, jak umieraj\u0105ca. Oto s\u0142ysza\u0142a, \u017ce nie ma ju\u017c ratunku dla Jej naj\u015bwi\u0119tszego, najukocha\u0144szego Syna, \u017ce musi umrze\u0107 straszn\u0105, haniebn\u0105 \u015bmierci\u0105. Wiedzia\u0142a, \u017ce koniecznym to jest dla zbawienia ludzko\u015bci, ale serce Jej macierzy\u0144skie wzdraga\u0142o si\u0119 przed t\u0105 konieczno\u015bci\u0105, wi\u0119c przenikn\u0105\u0142 je nowy miecz bole\u015bci. Z pomoc\u0105 niewiast odprowadzi\u0142 j\u0105 Jan na bok, by szydercze spojrzenia za\u015blepionych \u017byd\u00f3w nie ur\u0105ga\u0142y bole\u015bciom matki ich Odkupiciela, by nowy grzech nie obci\u0105\u017ca\u0142 ich duszy. Ale Maryja nie mog\u0142a spokojnie siedzie\u0107, kiedy m\u0119czono Jej Syna wi\u0119c znowu wybra\u0142a si\u0119 na obch\u00f3d \u201edrogi krzy\u017cowej.\u201d Kaza\u0142a si\u0119 oprowadza\u0107 wsz\u0119dzie, po wszystkich miejscach, kt\u00f3re u\u015bwi\u0119ci\u0142 Jezus Swym cierpieniem.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Tajemnicze nabo\u017ce\u0144stwo naj\u015bwi\u0119tszego wsp\u00f3\u0142cierpienia z Jezusem kaza\u0142o Jej sk\u0142ada\u0107 ofiar\u0119 z \u0142ez bolesnych wsz\u0119dzie, gdzie zrodzony przez ni\u0105 Odkupiciel cierpia\u0142 za grzechy ludzi, Swych braci przybranych. Jak Jak\u00f3b, na pami\u0105tk\u0119 danej obietnicy, postawi\u0142 kamie\u0144 i po\u015bwi\u0119ci\u0142 go przez pomazanie olejem, tak Maryja bra\u0142a w posiadanie wszystkie te miejsca cierpie\u0144 Chrystusa, po\u015bwi\u0119caj\u0105c je Swymi \u0142zami, ustanawiaj\u0105c je jako miejsca czci dla przysz\u0142ego Ko\u015bcio\u0142a, Matki nas wszystkich.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Og\u0142osiwszy wyrok, zasiad\u0142 Pi\u0142at do napisania go, poczym stoj\u0105cy za nim pisarze zrobili co\u015b trzy odpisy, czy wi\u0119cej. Niekt\u00f3re cz\u0119\u015bci musieli podpisa\u0107 i inni urz\u0119dnicy, pos\u0142ano wi\u0119c z tym do nich pacho\u0142k\u00f3w. Nie wiem ju\u017c, czy to nale\u017ca\u0142o do wyroku, czy te\u017c by\u0142y to inne jakie rozkazy. Pr\u00f3cz tego napisa\u0142 Pi\u0142at osobny wyrok na Jezusa, wykazuj\u0105cy jasno jego dwulicowo\u015b\u0107 i fa\u0142szywo\u015b\u0107, opiewa\u0142 bowiem ca\u0142kiem inaczej, ni\u017c wydany ustnie. Uwa\u017ca\u0142am, \u017ce pisa\u0142 to z rozstrojem wielkim, niejako wbrew swej woli; zdawa\u0142o si\u0119, jak gdyby m\u015bciwy duch z\u0142o\u015bci kierowa\u0142 jego r\u0119k\u0105. Tre\u015b\u0107 tego wyroku by\u0142a nast\u0119puj\u0105ca: \u201eArcykap\u0142ani \u017cydowscy i \u201eRada\u201d przyprowadzili do mnie niejakiego Jezusa z Nazaretu, oskar\u017conego o podburzanie ludu, blu\u017anierstwa i \u0142amanie prawa. Chocia\u017c w\u0142a\u015bciwie nie mo\u017cna by\u0142o udowodni\u0107 s\u0142uszno\u015bci tych zarzut\u00f3w, jednak zmuszony niejako przez tych\u017ce arcykap\u0142an\u00f3w i \u201eRad\u0119\u201d, a przy tym chc\u0105c, zapobiec gro\u017anemu rozruchowi w\u015br\u00f3d ludu, skaza\u0142em tego Jezusa na \u015bmier\u0107 krzy\u017cow\u0105, jako przest\u0119pc\u0119 przeciw ich Zakonowi; domagali si\u0119 bowiem stanowczo Jego \u015bmierci, a ja nie chcia\u0142em by\u0107 oskar\u017conym przed cesarzem jako niesprawiedliwy dla \u017byd\u00f3w s\u0119dzia i poplecznik i rozruch\u00f3w.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Wyda\u0142em Go im w celu ukrzy\u017cowania wraz z dwoma innymi skazanymi zbrodniarzami, kt\u00f3rych egzekucj\u0119 od\u0142o\u017cono do dzi\u015b za staraniem arcykap\u0142an\u00f3w, pragn\u0105cych, by Jezus wraz z nimi by\u0142 powieszony.\u201d Wyrok ten kaza\u0142 Pi\u0142at przepisa\u0107 kilka razy i odpisy rozes\u0142a\u0107 w r\u00f3\u017cne miejsca. Arcykap\u0142anom jednak nie w smak przypad\u0142a tre\u015b\u0107 wyroku; g\u0142ownie nie podoba\u0142a im si\u0119 wzmianka, \u017ce za ich staraniem od\u0142o\u017cono egzekucj\u0119 \u0142otr\u00f3w, by ich razem z Jezusem ukrzy\u017cowa\u0107. Rozpocz\u0119li nawet o to k\u0142\u00f3tni\u0119 z Pi\u0142atem. Drug\u0105 sprzeczk\u0119 wszcz\u0119li zn\u00f3w, gdy Pi\u0142at u\u0142o\u017cy\u0142 napis na krzy\u017c. Napis wykonany by\u0142 pokostem na ciemnobrunatnej deszczu\u0142ce w trzech rz\u0119dach. Arcykap\u0142ani domagali si\u0119, by zamiast s\u0142\u00f3w \u201eKr\u00f3l \u017cydowski\u201d napisane by\u0142o: \u201eten, kt\u00f3ry podawa\u0142 si\u0119 za Kr\u00f3la \u017cydowskiego.\u201d Lecz Pi\u0142at, zniecierpliwiony ju\u017c, zawo\u0142a\u0142 szyderczo: \u201eCom napisa\u0142, tom napisa\u0142.\u201d<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"2\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus bierze krzy\u017c na ramiona<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Siepacze zaprowadzili Jezusa na \u015brodek forum, a r\u00f3wnocze\u015bnie bram\u0105 zachodni\u0105 przy-nios\u0142o kilku niewolnik\u00f3w drzewo krzy\u017ca, rzucaj\u0105c je z trzaskiem Jezusowi pod nogi. Oba boczne, cie\u0144sze ramiona by\u0142y przywi\u0105zane powrozami do grubego, ci\u0119\u017ckiego drzewa, i dopiero na miejscu miano je wstawi\u0107. Top\u00f3r, klocek pod nogi i nowy kawa\u0142ek, kt\u00f3ry miano doda\u0107 u g\u00f3ry, tudzie\u017c inne narz\u0119dzia, nie\u015bli pacho\u0142cy katowscy. Ujrzawszy przed Sob\u0105 na ziemi krzy\u017c, upad\u0142 Jezus na kolana, obj\u0105\u0142 go r\u0119koma i uca\u0142owa\u0142 trzykro\u0107, przy czym odm\u00f3wi\u0142 po cichu wzruszaj\u0105c\u0105 modlitw\u0119 do Ojca niebieskiego, w kt\u00f3rej dzi\u0119kowa\u0142 Mu, \u017ce ju\u017c zaczyna si\u0119 odkupienie ludzi. Jak kap\u0142ani w krajach poga\u0144skich \u015bciskali r\u0119kami nowo za\u0142o\u017cony o\u0142tarz, tak Jezus \u015bciska\u0142 krzy\u017c, wieczny o\u0142tarz zados\u0107czyni\u0105cej krwawej ofiary. Wnet jednak szarpn\u0119li Nim siepacze, by si\u0119 wyprostowa\u0142, i musia\u0142 biedny, os\u0142abiony, bra\u0107 na Siebie ci\u0119\u017ck\u0105 belk\u0119; d\u017awign\u0105\u0142 j\u0105 na prawe rami\u0119, przytrzymuj\u0105c praw\u0105 r\u0119k\u0105, przy czym siepacze nie wiele Mu pomagali, zn\u0119caj\u0105c, si\u0119 jeszcze nad Nim. Widzia\u0142am za to, \u017ce pomagali Jezusowi Anio\u0142owie, dla innych niewidzialni, bo Sam o w\u0142asnych si\u0142ach nie da\u0142by Sobie rady. Tak kl\u0119cza\u0142 Jezus, pochylony pod ci\u0119\u017carem, i modli\u0142 si\u0119, a tymczasem kaci zak\u0142adali obu \u0142otrom na kark poprzeczne ramiona ich krzy\u017c\u00f3w, oddzielone od g\u0142\u00f3wnego ramienia, i przykneblowali im do tego r\u0119ce. Ramiona te by\u0142y nieco wygi\u0119te; przed ukrzy\u017cowaniem przymocowywano je do g\u00f3rnego ko\u0144ca g\u0142\u00f3wnego pnia. W ten spos\u00f3b mniej byli obci\u0105\u017ceni \u0142otrzy, ni\u017c Jezus; d\u017awigali bowiem tylko poprzeczne ramiona swych krzy\u017c\u00f3w, a pod\u0142u\u017cne g\u0142\u00f3wne ramiona wraz z innymi sprz\u0119tami nie\u015bli za nimi niewolnicy. Od strony pa\u0142acu Pi\u0142ata da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 g\u0142os puzonu, co by\u0142o um\u00f3wionym znakiem do rozpocz\u0119cia pochodu. Zaraz te\u017c jeden z jezdnych Faryzeusz\u00f3w zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do Jezusa, kl\u0119cz\u0105cego jeszcze, i rzek\u0142: \u201eNo, sko\u0144czy\u0142y si\u0119 ju\u017c pi\u0119kne s\u0142\u00f3wka i m\u00f3wki! Naprz\u00f3d! Naprz\u00f3d! Trzeba ju\u017c raz si\u0119 Go pozby\u0107!\u201d<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Wyruszono wreszcie na Golgot\u0119 z Jezusem w nast\u0119puj\u0105cym porz\u0105dku. Przodem szed\u0142 tr\u0119bacz, tr\u0105bi\u0105cy na rogu ka\u017cdej ulicy i og\u0142aszaj\u0105cy grzmi\u0105cym g\u0142osem wyrok. Kilka krok\u00f3w za nim sz\u0142a gromada ch\u0142opc\u00f3w i pacho\u0142k\u00f3w, nios\u0105cych potrzebne przybory, jako to powrozy, gwo\u017adzie, topory, kosze z narz\u0119dziami i nap\u00f3j; silniejsi nie\u015bli dr\u0105gi, drabiny i drzewca krzy\u017c\u00f3w obu \u0142otr\u00f3w; drabiny \u2014 by\u0142y to \u017cerdzie, poprzetykane poprzecznymi szczeblami. Za pacho\u0142kami post\u0119powa\u0142o kilku jezdnych Faryzeusz\u00f3w, a za nimi m\u0142ody ch\u0142opiec, nie ca\u0142kiem jeszcze zepsuty, nios\u0105cy przed sob\u0105 napis na krzy\u017c, u\u0142o\u017cony przez Pi\u0142ata; on r\u00f3wnie\u017c ni\u00f3s\u0142 na dr\u0105\u017cku, przerzuconym przez rami\u0119, koron\u0119 cierniow\u0105 Jezusa, bo z pocz\u0105tku zdawa\u0142o si\u0119 \u017bydom, \u017ce Jezus, ubrany w ni\u0105, nie b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 nie\u015b\u0107 krzy\u017ca.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Teraz dopiero szed\u0142 Pan nasz i Zbawiciel, pochylony i chwiej\u0105cy si\u0119 pod ci\u0119\u017carem krzy\u017ca, zmordowany, poraniony biczami, pot\u0142uczony. Od wczorajszej \u201eOstatniej wieczerzy\u201d nie jad\u0142 nic, nie pi\u0142, ani nie spa\u0142, przez ca\u0142y czas katowano Go bezlito\u015bnie; si\u0142y Jego wyczerpa\u0142y si\u0119 utrat\u0105 krwi, ranami, febr\u0105, pragnieniem, niesko\u0144czonym udr\u0119czeniem ducha i ci\u0105g\u0142\u0105 trwog\u0105; wi\u0119c te\u017c zaledwie m\u00f3g\u0142 si\u0119 utrzyma\u0107 na dr\u017c\u0105cych, chwiejnych, poranionych nogach. Praw\u0105 r\u0119k\u0105 stara\u0142 si\u0119 z trudem przytrzyma\u0107 fa\u0142dzist\u0105 sukni\u0119, hamuj\u0105c\u0105 Jego niepewny krok. Dwaj siepacze ci\u0105gn\u0119li Go naprz\u00f3d na d\u0142ugich powrozach, dwaj drudzy pop\u0119dzali Go z ty\u0142u; sznury, prowadz\u0105ce od pasa, przeszkadza\u0142y Mu przytrzymywa\u0107 Sobie sukni\u0119, wi\u0119c nie mia\u0142 pewnego kroku. R\u0119ce nabrzmia\u0142e mia\u0142 i poranione od gwa\u0142townego kr\u0119powania. Oblicze pokryte by\u0142o si\u0144cami i ranami, broda i w\u0142osy rozczochrane, pozlepiane zasch\u0142\u0105 krwi\u0105. Ci\u0119\u017car krzy\u017ca i kr\u0119puj\u0105ce wi\u0119zy wciska\u0142y Mu ci\u0119\u017ck\u0105, we\u0142nian\u0105 sukni\u0119 w poranione cia\u0142o, a we\u0142na przylepia\u0142a Mu si\u0119 do pokrwawionych na nowo ran. W\u015br\u00f3d szyderstwa i z\u0142o\u015bci wrog\u00f3w szed\u0142 Jezus cichy, wyn\u0119dznia\u0142y nad wyraz, udr\u0119czony, a kochaj\u0105cy; usta Jego szepta\u0142y s\u0142owa modlitwy, we wzroku czyta\u0142o si\u0119 nieme b\u0142aganie, cierpienie bezmierne, a zarazem przebaczenie. Dwaj siepacze, podtrzymuj\u0105cy na sznurach koniec krzy\u017ca, przeszkadzali tylko Jezusowi i utrudniali Mu d\u017awiganie, bo nie uwa\u017cali wcale na to, by i\u015b\u0107 r\u00f3wno i w r\u00f3wnej wysoko\u015bci nie\u015b\u0107 krzy\u017c. Po obu bokach orszaku szli w odst\u0119pach \u017co\u0142nierze, uzbrojeni w kopie. Za Jezusem szli obaj \u0142otrzy, prowadzeni na sznurach, ka\u017cdy przez dw\u00f3ch siepaczy. Jak ju\u017c m\u00f3wili\u015bmy, d\u017awigali oni na karku poprzeczne ramiona swych krzy\u017c\u00f3w, do kt\u00f3rych ko\u0144c\u00f3w przykr\u0119powano ich r\u0119ce. Obaj oszo\u0142omieni byli nieco, bo przed wyruszeniem dawano im pi\u0107 jaki\u015b nap\u00f3j odurzaj\u0105cy. Dobry \u0142otr by\u0142 cichy i spokojny, drugi natomiast z\u0142o\u015bci\u0142 si\u0119 i kl\u0105\u0142 zuchwale. Siepacze byli niskiego wzrostu, kr\u0119pi, o brunatnej barwie sk\u00f3ry. W\u0142osy mieli kr\u00f3tkie, czarne, k\u0119dzierzawe, zarost brody sk\u0105py, tylko tu i \u00f3wdzie kosmyki w\u0142os\u00f3w.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"3\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pierwszy upadek pod krzy\u017cem<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Uliczka ta zwraca si\u0119 przy ko\u0144cu znowu na lewo, rozszerza si\u0119 i wznosi nieco do g\u00f3ry. Przechodzi t\u0119dy podziemny wodoci\u0105g z g\u00f3ry Syjon; jak mi si\u0119 zdaje, (sama tam bowiem s\u0142ysza\u0142am szmer i plusk wody w rurach), p\u0142ynie on dalej wzd\u0142u\u017c rynku, gdzie tak\u017ce pod ziemi\u0105 prowadz\u0105 obmurowane rury, i ko\u0144czy si\u0119 w sadzawce Owczej przy bramie tej\u017ce nazwy. Na zakr\u0119cie uliczki, zanim poziom zaczyna si\u0119 wznosi\u0107, jest g\u0142\u0119bsze miejsce, gdzie w czasie deszcz\u00f3w tworzy si\u0119 wielka ka\u0142u\u017ca b\u0142ota i wody. Tutaj to, jak i na wielu innych ulicach Jerozolimy le\u017cy spory kamie\u0144, by \u0142atwiej by\u0142o przej\u015b\u0107 przez ka\u0142u\u017c\u0119. Doszed\u0142szy dot\u0105d, os\u0142ab\u0142 Jezus bardzo i nie mia\u0142 ju\u017c si\u0142y i\u015b\u0107 dalej; a \u017ce siepacze szarpali Nim niemi\u0142osiernie, potkn\u0105\u0142 si\u0119 o wystaj\u0105cy kamie\u0144 i jak d\u0142ugi upad\u0142 na ziemi\u0119, a krzy\u017c przygni\u00f3t\u0142 Go swym ci\u0119\u017carem. Siepacze zacz\u0119li kl\u0105\u0107, kopa\u0107 Go i popycha\u0107, powsta\u0142a wrzawa i ca\u0142y poch\u00f3d si\u0119 wstrzyma\u0142. Na pr\u00f3\u017cno wyci\u0105ga\u0142 Jezus r\u0119k\u0119, by kto Mu pom\u00f3g\u0142 powsta\u0107. \u2014 \u201eAch! Wnet przeminie wszystko!\u201d \u2014 rzek\u0142 i zacz\u0105\u0142 si\u0119 zn\u00f3w modli\u0107. Tu i \u00f3wdzie wida\u0107 by\u0142o niewiasty, p\u0142acz\u0105ce ze wsp\u00f3\u0142czucia, z wystraszonymi dzie\u0107mi. Wnet przyskoczyli Faryzeusze, krzycz\u0105c: \u201eDalej! nago\u0144cie Go do powstania! Inaczej umrze nam tu w drodze.\u201d Nadprzyrodzon\u0105 moc\u0105 wzni\u00f3s\u0142 Jezus Sw\u0105 biedn\u0105 g\u0142ow\u0119 do g\u00f3ry, a ci okrutnicy szata\u0144scy skorzystali z tego i zamiast ul\u017cy\u0107, wsadzili Mu na g\u0142ow\u0119 cierniow\u0105 koron\u0119, poczym dopiero poderwali Go gwa\u0142townie z ziemi i w\u0142o\u017cyli Mu krzy\u017c na barki. Musia\u0142 teraz Jezus trzyma\u0107 g\u0142ow\u0119 ca\u0142kiem na bok, gdy\u017c inaczej szeroka korona zawadza\u0142aby o krzy\u017c. Tak, w\u015br\u00f3d powi\u0119kszonej m\u0119czarni, szed\u0142 Jezus chwiejnie ulic\u0105, szersz\u0105 ju\u017c w tym miejscu i wznosz\u0105c\u0105 si\u0119 lekko do g\u00f3ry.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"4\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus spotyka Maryj\u0119 swoj\u0105 Matk\u0119<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Naj\u015bwi\u0119tsza Matka Jezusa, wsp\u00f3\u0142cierpi\u0105ca z Nim wszystko, us\u0142yszawszy przed godzin\u0105 niesprawiedliwy wyrok, wydany na Jej Dzieci\u0119, opu\u015bci\u0142a forum wraz z Janem i \u015bwi\u0119tymi niewiastami, by odda\u0107 cze\u015b\u0107 miejscom, u\u015bwi\u0119conym m\u0119k\u0105 Jezusa. Us\u0142yszawszy g\u0142os tr\u0105by, widz\u0105c \u017co\u0142nierzy z Pi\u0142atem na czele i coraz g\u0119\u015bciej przebiegaj\u0105cych ludzi, zrozumia\u0142a, \u017ce ju\u017c rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 poch\u00f3d, wi\u0119c znowu zapragn\u0119\u0142a gor\u0105co widzie\u0107 Swego um\u0119czonego Syna, nie mog\u0105c wytrwa\u0107 tu z dala od Niego. Prosi\u0142a zatem Jana, by zaprowadzi\u0142 J\u0105 na jakie miejsce, kt\u00f3r\u0119dy Jezus b\u0119dzie przechodzi\u0142. Zeszli z Syjonu, min\u0119li s\u0105d, przeszli bramy i aleje, wyj\u0105tkowo w tym czasie otwarte dla publiczno\u015bci, i znale\u017ali si\u0119 przed zachodnim frontem pa\u0142acu, kt\u00f3rego przeciwleg\u0142a brama wychodzi\u0142a w\u0142a\u015bnie na ulic\u0119, w kt\u00f3r\u0105 skierowa\u0142 si\u0119 orszak, prowadz\u0105cy Jezusa, po pierwszym Jego upadku.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Na czele pochodu ujrza\u0142a Matka Naj\u015bwi\u0119tsza pacho\u0142k\u00f3w katowskich, nios\u0105cych z tryumfem narz\u0119dzia m\u0119cze\u0144skie; zadr\u017ca\u0142a na ten widok i za\u0142ama\u0142a r\u0119ce, j\u0119k bolesny wydar\u0142 si\u0119 z Jej piersi. Widz\u0105c to jeden z pacho\u0142k\u00f3w, zapyta\u0142 si\u0119 id\u0105cych ko\u0142o niego widz\u00f3w: \u201eCo to za niewiasta, j\u0119cz\u0105ca tak \u017ca\u0142o\u015bnie?\u201d Kto\u015b z t\u0142umu odrzek\u0142 mu: \u201eTo Matka Galilejczyka!\u201d S\u0142owa te by\u0142y bod\u017acem dla niegodziwych pacho\u0142k\u00f3w. Zaraz posypa\u0142y si\u0119 szyderstwa i dowcipy zjadliwe na bolej\u0105c\u0105 Matk\u0119, wytykano J\u0105 palcami, a jeden z tych niegodziwc\u00f3w podsun\u0105\u0142 Naj\u015bw. Pannie pod oczy pi\u0119\u015b\u0107, w kt\u00f3rej trzyma\u0142 gwo\u017adzie, maj\u0105ce s\u0142u\u017cy\u0107 do przybicia Jezusa na krzy\u017c. Bole\u015bci\u0105 niezmiern\u0105 zdj\u0119ta, wspar\u0142a si\u0119 Matka Bo\u017ca o filar bramy, za\u0142amawszy r\u0119ce, czekaj\u0105c, rych\u0142o ujrzy Jezusa. Blada by\u0142a jak trup, wargi jej posinia\u0142y. Min\u0119li j\u0105 Faryzeusze, zbli\u017cy\u0142 si\u0119 wyrostek, trzymaj\u0105cy napis, a za nim \u2014 za nim, pochylony pod ci\u0119\u017carem krzy\u017ca, szed\u0142 chwiejnym krokiem Syn Bo\u017cy, jej Syn, naj\u015bwi\u0119tszy Odkupiciel; g\u0142ow\u0119, przystrojon\u0105 cierniow\u0105 koron\u0105, odwraca\u0142 na bok, oblicze mia\u0142 blade, skrwawione, poranione, broda pozlepiana zasch\u0142\u0105 krwi\u0105. Oprawcy ci\u0105gn\u0119li Go nielito\u015bciwie za sznury. Przechodz\u0105c, wzni\u00f3s\u0142 Jezus nieco g\u0142ow\u0119, poranion\u0105 strasznymi cierniami, i spojrza\u0142 na Matk\u0119 Sw\u0105 bole\u015bciw\u0105, wzrokiem pe\u0142nym t\u0119sknej powagi i lito\u015bci; lecz w tej\u017ce chwili potkn\u0105\u0142 si\u0119 i upad\u0142 po raz drugi pod ci\u0119\u017carem krzy\u017ca na kolana. Bole\u015b\u0107 niezmierna i mi\u0142o\u015b\u0107 odezwa\u0142y si\u0119 na ten widok z podw\u00f3jn\u0105 si\u0142\u0105 w sercu Naj\u015bw. Panny. Znikli Jej z oczu kaci, znikli \u017co\u0142nierze, widzia\u0142a tylko Swego ukochanego, wyn\u0119dznia\u0142ego, skatowanego Syna; wypad\u0142a z bramy na ulic\u0119, przedar\u0142a si\u0119 mi\u0119dzy siepaczy i upad\u0142a na kolana przy Jezusie, obejmuj\u0105c Go ramionami. Us\u0142ysza\u0142am dwa bolesne wykrzykniki, nie wiem, czy wypowiedziane s\u0142owy, czy pomy\u015blane w duchu: \u201eM\u00f3j Synu!\u201d \u2014 \u201eMatko Moja!\u201d Wielu \u017co\u0142nierzy poczu\u0142o iskierk\u0119 lito\u015bci w swym sercu, ale bezlito\u015bni siepacze szydzili tylko i, \u0142ajali, a jeden z nich zawo\u0142a\u0142: \u201eNiewiasto! czego tu chcesz? By\u0142o Go lepiej wychowa\u0107, a nie by\u0142by si\u0119 dosta\u0142 w nasze r\u0119ce.\u201d Zmuszono Naj\u015bw. Pann\u0119 do odej\u015bcia, ale \u017caden z siepaczy nie o\u015bmieli\u0142 si\u0119 zniewa\u017cy\u0107 jej czynnie. Prowadzona przez Jana i niewiasty, wr\u00f3ci\u0142a Maryja do bramy i tu, prawie martwa z bole\u015bci, upadla na kolana na sko\u015bny naro\u017cnik bramy, zwr\u00f3cona ty\u0142em do smutnego orszaku, by nie widzie\u0107 wi\u0119cej, co si\u0119 tam dzieje. R\u0119ce wspar\u0142a na g\u00f3rnej cz\u0119\u015bci kamienia, pi\u0119knie zielono \u017cy\u0142kowanego. W miejscu, gdzie Maryja kl\u0119k\u0142a, pozosta\u0142y p\u0142askie odciski kolan, r\u00f3wnie\u017c u g\u00f3ry pozosta\u0142y \u015blady r\u0105k, ale mniej wyra\u017ane; trzeba doda\u0107, \u017ce kamie\u0144 to by\u0142 bardzo twardy. Za biskupstwa Jak\u00f3ba M\u0142odszego dosta\u0142 si\u0119 ten kamie\u0144 za zrz\u0105dzeniem Bo\u017cym w sk\u0142ad mur\u00f3w pierwszego katolickiego ko\u015bcio\u0142a, postawionego nad sadzawk\u0105 Betesda. \u2014 Powtarzam, \u017ce ju\u017c nieraz widzia\u0142am takie odciski, utworzone w wa\u017cnych okoliczno\u015bciach przez dotkni\u0119cie si\u0119 cz\u0142onk\u00f3w \u015bwi\u0119tych. Jest to tak prawdziwym, jak prawdziwymi s\u0105, s\u0142owa: \u201eKamie\u0144 musi si\u0119 nad tym zmi\u0142owa\u0107\u201d \u2014 albo s\u0142owa: \u201eTo zostawia wra\u017cenie.\u201d Odwieczna M\u0105dro\u015b\u0107 w mi\u0142osierdziu Swoim nie potrzebowa\u0142a nigdy sztuki drukarskiej, by da\u0107 potomno\u015bci \u015bwiadectwo o \u015awi\u0119tych. Nied\u0142ugo kl\u0119cza\u0142a Naj\u015bw. Panna, bo \u017co\u0142nierze, towarzysz\u0105cy po bokach pochodowi, kazali usuwa\u0107 si\u0119 z drogi, wi\u0119c Jan wprowadzi\u0142 Ja, na powr\u00f3t w bram\u0119, kt\u00f3r\u0105 zaraz za nimi zamkni\u0119to.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"5\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Szymon z Cyreny pomaga nie\u015b\u0107 krzy\u017c Panu Jezusowi<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Posuwaj\u0105c si\u0119 dalej t\u0105 ulic\u0105, dotar\u0142 poch\u00f3d do sklepionej bramy, umieszczonej w starych, wewn\u0119trznych murach miejskich. Przed bram\u0105 rozci\u0105ga si\u0119 wolniejszy plac, w kt\u00f3rym zbiegaj\u0105 si\u0119 trzy ulice. I tu, wypad\u0142o Jezusowi mija\u0107 wielki kamie\u0144, lecz zabrak\u0142o Mu znowu si\u0142. Zachwia\u0142 si\u0119 i upad\u0142 na kamie\u0144, nie mog\u0105c ju\u017c nawet powsta\u0107; krzy\u017c zwali\u0142 si\u0119 obok Pana na ziemi\u0119. W\u0142a\u015bnie przechodzili t\u0119dy gromadkami do \u015bwi\u0105tyni ludzie z porz\u0105dniejszego stanu. Widz\u0105c Jezusa tak um\u0119czonego, zawo\u0142ali z oznakami lito\u015bci: \u201eBo\u017ce! ten biedak ju\u017c kona!\u201d Faryzeusze, kieruj\u0105cy pochodem, zl\u0119kli si\u0119 troch\u0119, widz\u0105c, \u017ce naprawd\u0119 Jezus nie mo\u017ce ju\u017c powsta\u0107, wi\u0119c rzekli do \u017co\u0142nierzy: \u201eNie doprowadzimy Go \u017cywego. Szymon pomaga nie\u015b\u0107 krzy\u017c.Szymon Cyrenejczyk, zm\u0119czony prac\u0105 w polu, mija\u0142 t\u0142um.\u017bo\u0142nierze nakazali mu, aby pom\u00f3g\u0142 nie\u015b\u0107 krzy\u017c Jezusowi.Ju\u017c do szczytu Golgoty Jezus i Szymon poszli razem. Musicie poszuka\u0107 kogo\u015b, co by Mu pom\u00f3g\u0142 nie\u015b\u0107 krzy\u017c\u201d. W\u0142a\u015bnie nadszed\u0142 \u015brodkow\u0105 ulic\u0105 poganin, Szymon z Cyreny, z trzema synami; pod pach\u0105 ni\u00f3s\u0142 wi\u0105zk\u0119 chrustu. B\u0119d\u0105c z zawodu ogrodnikiem, zaj\u0119ty by\u0142 w ogrodach, ci\u0105gn\u0105cych si\u0119 na wsch\u00f3d od miasta poza murami. Jak wielu innych ogrodnik\u00f3w, przybywa\u0142 corocznie przed \u015bwi\u0119tami do Jerozolimy z \u017con\u0105 i dzie\u0107mi i najmowa\u0142 si\u0119 do obcinania krzew\u00f3w. Nadszed\u0142szy obecnie ku bramie, musia\u0142 si\u0119 zatrzyma\u0107, bo nat\u0142ok by\u0142 wielki. Poznano go zaraz, po ubraniu jako poganina, i ma\u0142o znacznego rzemie\u015blnika, wi\u0119c \u017co\u0142nierze przychwycili go natychmiast i przyprowadzili, by pom\u00f3g\u0142 nie\u015b\u0107 krzy\u017c Galilejczykowi. Szymon broni\u0142 si\u0119 i wymawia\u0142 wszelkimi sposobami, ale zmuszono go do tego przemoc\u0105. Synowie jego, widz\u0105c ojca w takich opa\u0142ach, zacz\u0119li p\u0142aka\u0107 i krzycze\u0107, dopiero kilka kobiet, znajomych Cyrenejczyka, wzi\u0119\u0142o ich w opiek\u0119. Szymon przyst\u0119powa\u0142 do Jezusa z wielkim wstr\u0119tem i odraz\u0105; bo te\u017c Jezus tak n\u0119dznie wygl\u0105da\u0142, taki by\u0142 sponiewierany, w sukniach pokrwawionych, powalanych b\u0142otem. P\u0142acz\u0105c, spojrza\u0142 Pan na Niego wzrokiem, pe\u0142nym mi\u0142osierdzia, zabra\u0142 si\u0119 wi\u0119c Szymon do pomocy Chrystusowi. Siepacze posun\u0119li w ty\u0142 drugie rami\u0119 krzy\u017ca i spu\u015bcili je na p\u0119tlic\u0119, podobnie jak pierwsze. Podni\u00f3s\u0142szy Jezusa, w\u0142o\u017cyli drzewce krzy\u017ca na Niego i na Szymona tak, \u017ce jedno rami\u0119 poprzeczne zwisa\u0142o Jezusowi na piersi, a drugie Szymonowi na plecy. W ten spos\u00f3b, id\u0105c za Jezusem, mia\u0142 Szymon, do d\u017awigania po\u0142ow\u0119 ci\u0119\u017caru i Jezusowi by\u0142o wiele l\u017cej. Koron\u0119 cierniow\u0105 w\u0142o\u017cono Jezusowi znowu inaczej, po czym rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 dalszy poch\u00f3d. Ju\u017c po nied\u0142ugiej chwili uczu\u0142 Szymon dziwn\u0105 w sobie zmian\u0119, wzruszenie niezwyk\u0142e ogarn\u0119\u0142o go, a pod jego wp\u0142ywem ju\u017c ch\u0119tnie pomaga\u0142 Jezusowi nie\u015b\u0107 krzy\u017c. Szymon by\u0142 to krzepki m\u0119\u017cczyzna w wieku oko\u0142o 40 lat. Mia\u0142 na sobie kr\u00f3tki, obcis\u0142y kaftan, uda owini\u0119te szmatami, na nogach sanda\u0142y ostro zako\u0144czone, przymocowane rzemykami do n\u00f3g. G\u0142owy nie nakrywa\u0142 niczym. Synowie ubrani byli w sukienki o barwnych paskach. Dwaj z nich, starsi ju\u017c, Rufus i Aleksander, przeszli p\u00f3\u017aniej w poczet uczni\u00f3w. Trzeci ma\u0142y by\u0142 jeszcze; widzia\u0142am go p\u00f3\u017aniej, jako ch\u0142opca, u Szczepana.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"6\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>\u015awi\u0119ta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Mniej wi\u0119cej na dwie\u015bcie krok\u00f3w od bramy, przy kt\u00f3rej Jezus niedawno upad\u0142, sta\u0142 po lewej stronie ulicy pi\u0119kny dom, oddzielony od ulicy dziedzi\u0144cem, na kt\u00f3ry wchodzi\u0142o si\u0119 tarasem po schodach; dziedziniec otoczony by\u0142 szerokim murem, zamkni\u0119tym z przodu b\u0142yszcz\u0105c\u0105 krat\u0105. Gdy orszak dom ten mija\u0142, wybieg\u0142a z niego naprzeciw okaza\u0142a, s\u0142uszna matrona, prowadz\u0105ca dziewczynk\u0119 za r\u0119k\u0119. By\u0142a to Serafia, \u017cona Syracha, jednego z cz\u0142onk\u00f3w \u201eWielkiej Rady\u201d, kt\u00f3rej dzisiejszy uczynek mi\u0142osierny mia\u0142 zjedna\u0107 imi\u0119 Weroniki od s\u0142owa \u201ewera ikon\u201d (prawdziwy wizerunek). Serafia przygotowa\u0142a w domu wyborne wino, zaprawione korzeniami, z t\u0105 my\u015bl\u0105 pobo\u017cn\u0105, \u017ce pokrzepi nim Pana podczas okropnej Drogi krzy\u017cowej. W bolesnym oczekiwaniu nie mog\u0142a si\u0119 doczeka\u0107 tej chwili, wi\u0119c ju\u017c przedtem wybieg\u0142a raz z domu i stara\u0142a si\u0119 dosta\u0107 do Jezusa. Widzia\u0142am j\u0105 w pobli\u017cu orszaku ju\u017c wtenczas, gdy nast\u0105pi\u0142o spotkanie Jezusa z Matka Naj\u015bwi\u0119tsz\u0105. Chodzi\u0142a ko\u0142o orszaku w zas\u0142onie na twarzy, prowadz\u0105c za r\u0119k\u0119 ma\u0142\u0105 dziewczynk\u0119, kt\u00f3r\u0105 przyj\u0119\u0142a na wychowanie, nie maj\u0105c w\u0142asnych dzieci. Nie mog\u0142a jednak znale\u017a\u0107 sposobno\u015bci, by dosta\u0107 si\u0119 przez ci\u017cb\u0119 pacho\u0142k\u00f3w a\u017c do Jezusa, wr\u00f3ci\u0142a wi\u0119c do domu i tu oczekiwa\u0142a Pana. Widz\u0105c, \u017ce orszak si\u0119 zbli\u017ca, wybieg\u0142a na ulic\u0119 z chust\u0105, przewieszon\u0105 przez rami\u0119; obok niej sz\u0142a owa dziewczynka, mo\u017ce dziewi\u0119cioletnia, nios\u0105ca pod okryciem dzbanuszek z winem. Pacho\u0142kowie, id\u0105cy na przedzie, chcieli j\u0105 odp\u0119dzi\u0107, ale na pr\u00f3\u017cno. Mi\u0142o\u015b\u0107 ku Jezusowi i lito\u015b\u0107 wezbra\u0142y w sercu Serafii, zapomnia\u0142a o wszystkim i gwa\u0142tem zacz\u0119\u0142a si\u0119 przeciska\u0107 przez mot\u0142och, \u017co\u0142nierzy i siepaczy, a za ni\u0105 bieg\u0142a dziewczynka, trzymaj\u0105c si\u0119 jej sukni. Docisn\u0105wszy si\u0119 do Jezusa, upad\u0142a przed Nim na kolana, podnios\u0142a chust\u0119, rozpostart\u0105 do po\u0142owy i rzek\u0142a b\u0142agalnie: \u201ePozw\u00f3l mi, otrze\u0107 oblicze Pana mego?\u201d Zamiast odpowiedzi uj\u0105\u0142 Jezus chust\u0119 lew\u0105 r\u0119k\u0105, przycisn\u0105\u0142 j\u0105 d\u0142oni\u0105 do krwawego oblicza, przesun\u0105\u0142 ni\u0105 po twarzy ku prawej r\u0119ce, i zwin\u0105wszy chust\u0119 obiema r\u0119kami, odda\u0142 j\u0105 z podzi\u0119k\u0105 Serafii; ta uca\u0142owa\u0142a j\u0105, wsun\u0119\u0142a pod p\u0142aszcz i wsta\u0142a z ziemi. Trwa\u0142o to wszystko zaledwie dwie minuty. \u015amia\u0142y post\u0119pek Serafii oszo\u0142omi\u0142 na razie \u017co\u0142nierzy i siepaczy, mot\u0142och zacz\u0105\u0142 si\u0119 cisn\u0105\u0107 bli\u017cej, by widzie\u0107 ca\u0142e zaj\u015bcie, skutkiem czego musiano na chwil\u0119 wstrzyma\u0107 pochodem i to umo\u017cliwi\u0142o Weronice podanie chusty. Lecz wnet och\u0142on\u0119li siepacze i \u017co\u0142nierze ze zdumienia; gdy dziewczynka podnios\u0142a nie\u015bmia\u0142o wino, by poda\u0107 je Jezusowi, odepchn\u0119li j\u0105, zacz\u0119li \u0142aja\u0107 i l\u017cy\u0107. Nadbiegli wnet Faryzeusze, rozgniewani przerw\u0105 w pochodzie, a jeszcze bardziej tym aktem publicznej czci, oddanej Jezusowi. Siepacze zacz\u0119li na nowo szarpa\u0107 i bi\u0107 Jezusa, co widz\u0105c Serafia, uciek\u0142a z dzieckiem do domu. Zaledwie zdo\u0142a\u0142a wej\u015b\u0107 do komnaty i po\u0142o\u017cy\u0107 chust\u0119 na stole, a zaraz upad\u0142a zemdlona na ziemi\u0119; dziewczynka ukl\u0119k\u0142a przy niej z dzbanuszkiem, p\u0142acz\u0105c i zawodz\u0105c \u017ca\u0142o\u015bnie. Przypadkiem wszed\u0142 pewien dobry przyjaciel ich rodziny i znalaz\u0142 j\u0105 le\u017c\u0105c\u0105 jak martw\u0105 na pod\u0142odze, a na stole ujrza\u0142 chust\u0119, na kt\u00f3rej z zadziwiaj\u0105c\u0105 dok\u0142adno\u015bci\u0105 odbite by\u0142o okropnie skrwawione oblicze Jezusa. Przera\u017cony, ocuci\u0142 zemdla\u0142\u0105 i pokaza\u0142 jej to cudo. Serafia z t\u0119sknym, \u017ca\u0142osnym sercem upad\u0142a na kolana przed chust\u0105 i zawo\u0142a\u0142a: Teraz ju\u017c opuszcz\u0119, wszystko, kiedy Pan raczy\u0142 mi zostawi\u0107 tak cenn\u0105 pami\u0105tk\u0119,\u201d<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"7\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus upada pod krzy\u017cem poraz drugi<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Droga wiod\u0142a teraz troch\u0119 spadzisto ku bramie, do\u015b\u0107 jeszcze odleg\u0142ej. Brama sama jest silnie zbudowana dosy\u0107 d\u0142uga; najpierw przechodzi si\u0119 pod jedno \u0142ukowate sklepienie, nast\u0119pnie przez mostek, i drugim sklepieniem wychodzi si\u0119 poza obr\u0119b mur\u00f3w. Brama zwr\u00f3cona jest frontem w kierunku po\u0142udniowo zachodnim. Na lewo od bramy ci\u0105gnie si\u0119 mur na przestrzeni kilku minut na po\u0142udnie, skr\u0119ca potem na spor\u0105 przestrze\u0144 ku zachodowi, a potem znowu biegnie na po\u0142udnie i okr\u0105\u017ca g\u00f3r\u0119 Syjon, Na prawo od prowadzi mur w kierunku p\u00f3\u0142nocnym a\u017c do bramy naro\u017cnej, a st\u0105d zwraca si\u0119 na wsch\u00f3d wzd\u0142u\u017c, p\u00f3\u0142nocnej strony miasta. Tu\u017c przed bram\u0105 na nier\u00f3wnej, wyje\u017cd\u017conej drodze by\u0142a wielka ka\u0142u\u017ca b\u0142ota. Okrutni siepacze, im bli\u017cej byli bramy, tym gwa\u0142towniej ci\u0105gn\u0119li Jezusa, naprz\u00f3d. Przed bram\u0105 \u015bcisk sta\u0142 si\u0119 wi\u0119kszy, Szymon z Cyreny chcia\u0142 wygodniej bokiem obej\u015b\u0107 ka\u0142u\u017c\u0119, skrzywi\u0142 przez to krzy\u017c, a Jezus os\u0142abiony, straciwszy r\u00f3wnowag\u0119, upad\u0142 po raz czwarty pod krzy\u017cem, i to w b\u0142otnist\u0105 ka\u0142u\u017c\u0119 tak silnie, \u017ce Szymon zaledwie m\u00f3g\u0142 krzy\u017c utrzyma\u0107. \u017ba\u0142osnym, z\u0142amanym, ale wyra\u017anym g\u0142osem zawo\u0142a\u0142 Jezus: \u201eBiada ci, biada Jerozolimo! Ukocha\u0142em ci\u0119 jak kokosz, gromadz\u0105ca piskl\u0119ta pod swymi skrzyd\u0142ami, a ty wyp\u0119dzasz Mnie tak okrutnie poza swe bramy!\u201d I smutek wielki ogarn\u0105\u0142 serce Jezusa. Lecz zaraz odezwa\u0142y si\u0119 \u0142ajania i krzyki Faryzeusz\u00f3w: \u201eJeszcze nie dosy\u0107 temu wichrzycielowi, jeszcze wyg\u0142asza jakie\u015b buntownicze mowy\u201d itp. Na nowo zacz\u0119li Go bi\u0107 i potr\u0105ca\u0107 i nie podnie\u015bli, ale prawie wywlekli Go z ka\u0142u\u017cy. Szymon Cyrenejczyk nie m\u00f3g\u0142 ju\u017c znie\u015b\u0107 tego okrucie\u0144stwa siepaczy i zawo\u0142a\u0142 gniewnie: \u201eJe\u015bli nie zaniechacie tego nikczemnego post\u0119powania, to rzuc\u0119 krzy\u017c i nie b\u0119d\u0119 go ni\u00f3s\u0142, cho\u0107by\u015bcie mnie nawet zabi\u0107 mieli!\u201d<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"8\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus pociesza p\u0142acz\u0105ce niewiasty<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Niewiasty, widz\u0105c Jezusa tak strasznie wyn\u0119dznia\u0142ego i os\u0142abionego, zacz\u0119\u0142y zawodzi\u0107 i lamentowa\u0107, i krajowym zwyczajem okazuj\u0105c Mu lito\u015b\u0107, podawa\u0142y Mu swe chusty, by otar\u0142 Sobie pot. Wtem Jezus zwr\u00f3ci\u0142 ni\u0105 do nich z powag\u0105 i rzek\u0142: \u201eC\u00f3rki jerozolimskie \u2014 co mog\u0142o tak\u017ce znaczy\u0107: \u201ewy mieszka\u0144cy miast, c\u00f3rek Jerozolimy\u201d, \u2014 \u201enie p\u0142aczcie nade mn\u0105, lecz nad sob\u0105 i nad waszymi dzie\u0107mi! Oto nadejdzie czas, kiedy m\u00f3wi\u0107 b\u0119dziecie: b\u0142ogos\u0142awione niep\u0142odne i \u017cywoty, kt\u00f3re nie rodzi\u0142y, i piersi, kt\u00f3re nie karmi\u0142y! Wtenczas wo\u0142a\u0107 b\u0119dziecie: G\u00f3ry, spadnijcie na nas, pag\u00f3rki, przykryjcie nas! Je\u015bli bowiem tak si\u0119 post\u0119puje z zielonym drzewem, to c\u00f3\u017c dopiero uczyni si\u0119 z suchym.\u201d D\u0142u\u017cej jeszcze przemawia\u0142 Jezus do nich, ale zapomnia\u0142am ju\u017c, o czym; przypominam sobie tylko te s\u0142owa: \u201eP\u0142acz wasz nie b\u0119dzie bez nagrody, odt\u0105d chodzi\u0107 b\u0119dziecie inn\u0105 \u015bcie\u017ck\u0105 \u017cywota.\u201d M\u00f3wi\u0142 to Jezus, korzystaj\u0105c z chwilowego wstrzymania si\u0119 pochodu. Pacho\u0142cy, nios\u0105cy narz\u0119dzia, poszli naprz\u00f3d na g\u00f3r\u0119 Kalwari\u0119, a za nimi stu rzymskich \u017co\u0142nierzy z oddzia\u0142u Pi\u0142ata: Pi\u0142at sam wr\u00f3ci\u0142 si\u0119 z reszt\u0105 wojska do domu, odprowadziwszy poch\u00f3d a\u017c do bramy.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"9\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Trzeci upadek pod krzy\u017cem Pana Jezusa<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Po chwili odpoczynku ruszy\u0142 poch\u00f3d dalej uci\u0105\u017cliw\u0105, dzik\u0105 drog\u0105 mi\u0119dzy murami miejskimi i Kalwari\u0105 w kierunku p\u00f3\u0142nocnym. Siepacze nie zwa\u017caj\u0105c na nic, gnali Jezusa pod g\u00f3r\u0119, ci\u0105gn\u0119li za powrozy, bili i popychali. W jednym miejscu zwraca si\u0119 dro\u017cyna w\u0119\u017cykowato, przybieraj\u0105c znowu kierunek po\u0142udniowy. G\u00f3ra Golgota Tu upad\u0142 Jezus po raz sz\u00f3sty pod ci\u0119\u017carem krzy\u017ca, lecz siepacze z wi\u0119kszym ni\u017c dotychczas okrucie\u0144stwem zmusili Go biciem do powstania i p\u0119dzili bez wytchnienia a\u017c na g\u00f3r\u0119 na miejsce tracenia, gdzie Jezus bez tchu prawie upad\u0142 wraz z krzy\u017cem na ziemi\u0119 po raz si\u00f3dmy. Szymon Cyrenejczyk, sam sponiewierany i znu\u017cony, czu\u0142 w sercu gniew gwa\u0142towny na siepaczy, a lito\u015b\u0107 wzgl\u0119dem Jezusa. Chcia\u0142 ten ostatni raz pom\u00f3c Jezusowi powsta\u0107, ale siepacze, popychaj\u0105c go i \u0142aja\u0107, sp\u0119dzili go na powr\u00f3t w d\u00f3\u0142 g\u00f3ry, bo ju\u017c im nie by\u0142 potrzebny.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"10\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus z szat obna\u017cony<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Przyprowadzonego Jezusa chwycili oprawcy mi\u0119dzy siebie i zacz\u0119li niemi\u0142osiernie odziera\u0107 z Niego suknie. Zerwali p\u0142aszcz, okrywaj\u0105cy Go, zdj\u0119li pas, na kt\u00f3rym ci\u0105gn\u0119li Go na sznurach i Jego w\u0142asny, i \u015bci\u0105gn\u0119li ze\u0144 przez g\u0142owi\u0119 wierzchni\u0105 sukni\u0119 bia\u0142\u0105, we\u0142nian\u0105, z rozpi\u0119ciem na piersiach, \u015bci\u0105gni\u0119tym rzemykami. Zdj\u0119li Mu tak\u017ce d\u0142ug\u0105, w\u0105sk\u0105 chust\u0119 z szyi, wreszcie wzi\u0119li si\u0119 do brunatnej, nie szytej sukni, kt\u00f3r\u0105 utka\u0142a Jezusowi Naj\u015bwi\u0119tsza Matka Jego. Zawadza\u0142a im jednak przy tym korona cierniowa, wi\u0119c zdarli j\u0105 Jezusowi z g\u0142owy, rozdzieraj\u0105c na nowo rany i \u015bci\u0105gn\u0119li Mu sukni\u0119 przez pokrwawion\u0105, poranion\u0105 g\u0142ow\u0119, kln\u0105c przy tym i szydz\u0105c. I oto sta\u0142 dr\u017c\u0105cy Syn Cz\u0142owieczy pokryty krwi\u0105, guzami, si\u0144cami, ranami zasch\u0142ymi i otwartymi. Mia\u0142 na Sobie tylko kr\u00f3tki szkaplerz okrywaj\u0105cy sk\u0105po piersi i plecy tudzie\u017c przepask\u0119 wko\u0142o l\u0119d\u017awi. Szkaplerz z grubej we\u0142ny poprzylepia\u0142 si\u0119 do zasch\u0142ych ran, a najbole\u015bniej wgryz\u0142 si\u0119 w now\u0105, g\u0142\u0119bok\u0105 ran\u0119, kt\u00f3ra utworzy\u0142a si\u0119 na barkach wskutek odcisku od niesienia krzy\u017ca; dolega\u0142a, ona Jezusowi okropnie. \u2014 Bez lito\u015bci zdarli z Niego siepacze szkaplerz. Co za straszny widok! Ca\u0142e cia\u0142o poszarpane strasznie i nabrzmia\u0142e. Plecy i \u0142opatki porozdzierane a\u017c do ko\u015bci; strz\u0119py we\u0142ny z szkaplerza poprzylepia\u0142y si\u0119 do brzeg\u00f3w ran i do zasch\u0142ej na piersiach krwi. Wreszcie zdarli siepacze ostatek okrycia, opask\u0119 z l\u0119d\u017awi; Jezus nasz najs\u0142odszy, niewypowiedzianie udr\u0119czony Zbawiciel, skuli\u0142 si\u0119 i pochyli\u0142, by jako tako ukry\u0107 Sw\u0105 nago\u015b\u0107. Z os\u0142abienia chwia\u0142 si\u0119 na nogach i by\u0142by lada chwila upad\u0142, lecz siepacze posadzili Go na przywleczonym kamieniu i w\u0142o\u017cyli Mu na nowo koron\u0119 cierniow\u0105 na g\u0142ow\u0119. Nast\u0119pnie podali Mu do picia drugie naczynie z octem i \u017c\u00f3\u0142ci\u0105, a Jezus w milczeniu odwr\u00f3ci\u0142 tylko g\u0142ow\u0119, nie przyjmuj\u0105c napoju. Gdy potem oprawcy chwycili Jezusa, za r\u0119ce, by powlec Go na krzy\u017c, da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 g\u0142o\u015bny, gniewny pomruk i j\u0119k \u017ca\u0142osny w\u015br\u00f3d przyjaci\u00f3\u0142 Jezusa. Bole\u015b\u0107, nurtuj\u0105ca w nich, wybuch\u0142a z ca\u0142\u0105 si\u0142\u0105. Matka Naj\u015bwi\u0119tsza skupi\u0142a si\u0119 ca\u0142a w gor\u0105cej modlitwie; mia\u0142a w\u0142a\u015bnie zamiar zdj\u0105\u0107 Sw\u0105 zas\u0142on\u0119 i poda\u0107 j\u0105 Jezusowi jako okrycie, gdy wtem B\u00f3g jakby cudem wys\u0142ucha\u0142 Jej mod\u0142y. Mi\u0119dzy siepacz\u00f3w wpad\u0142 jaki\u015b cz\u0142owiek zadyszany, kt\u00f3ry przybieg\u0142 a\u017c od bramy, przeciskaj\u0105c si\u0119 gwa\u0142townie przez t\u0142um i poda\u0142 Jezusowi chust\u0119, a Ten przyj\u0105\u0142 j\u0105 z podzi\u0119k\u0105 i owin\u0105\u0142 si\u0119 ni\u0105. Ten dobroczy\u0144ca Zbawiciela, zes\u0142any przez Boga na, gor\u0105ce mod\u0142y Naj\u015bw. Panny, mia\u0142 w swej postaci i gwa\u0142townym zachowaniu si\u0119 co\u015b nakazuj\u0105cego. Nie rozmawia\u0142 z nikim i odszed\u0142 tak pr\u0119dko, jak przyszed\u0142, tylko na odchodnym pogrozi\u0142 siepaczom pi\u0119\u015bci\u0105 i rzek\u0142 rozkazuj\u0105co: \u201eA\u017ceby\u015bcie przypadkiem nie odbierali okrycia temu biedakowi!\u201d Cz\u0142owiekiem tym by\u0142 Jonadab, pochodz\u0105cy z okolicy Betlejem, syn brata \u015bw. J\u00f3zefa, kt\u00f3remu ten\u017ce po narodzeniu Chrystusa da\u0142 w zastaw pozosta\u0142ego os\u0142a. Jonadab nie by\u0142 zdecydowanym wyznawc\u0105 Jezusa i dzi\u015b te\u017c zda\u0142a si\u0119 trzyma\u0142 od Niego, tylko nads\u0142uchiwa\u0142 wsz\u0119dzie, co si\u0119 dzieje z Jezusem. Ju\u017c wtenczas, gdy us\u0142ysza\u0142, \u017ce Jezusa obna\u017cono przy biczowaniu, zabola\u0142 nad tym bardzo. Obecnie, gdy zbli\u017ca\u0142o si\u0119 ukrzy\u017cowanie, znajdowa\u0142 si\u0119 w\u0142a\u015bnie w \u015bwi\u0105tyni i nagle zdj\u0119\u0142a go niezwyk\u0142a trwoga. Podczas, gdy Matka Bo\u017ca tak gor\u0105co modli\u0142a si\u0119 do Boga, Jonadab, jakby jak\u0105\u015b nieprzepart\u0105 si\u0142\u0105 pchany, wybieg\u0142 z \u015bwi\u0105tyni i pobieg\u0142 na g\u00f3r\u0119 Kalwari\u0119. W duszy nurtowa\u0142a mu my\u015bl o haniebno\u015bci post\u0119pku Chama, kt\u00f3ry wyszydzi\u0142 ojca swego, oszo\u0142omionego winem; nie chcia\u0142 mu si\u0119 sta\u0107 podobnym, wi\u0119c bieg\u0142 jak drugi Sem, okry\u0107 swego Naj\u015bwi\u0119tszego Odkupiciela. Dziwnym zrz\u0105dzeniem Opatrzno\u015bci, ci, kt\u00f3rzy krzy\u017cowali Jezusa, byli w\u0142a\u015bnie z pokolenia Chama. Czyn Jonadaba by\u0142 spe\u0142nieniem przeobra\u017cenia i nie pozosta\u0142 bez nagrody. Jezus, okryty przez Jonadaba, wst\u0105pi\u0142, ochoczo na t\u0142oczni\u0119 nowego wina, maj\u0105cego by\u0107 odkupieniem \u015bwiata.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"11\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus do krzy\u017ca przybity<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Przyprowadzony do krzy\u017ca, usiad\u0142 Jezus na nim; oprawcy pchn\u0119li Go gwa\u0142townie w ty\u0142, by si\u0119 po\u0142o\u017cy\u0142, porwali Jego praw\u0105 r\u0119k\u0119, przymierzyli d\u0142oni\u0105 do dziury, wywierconej w prawym ramieniu krzy\u017ca i przykr\u0119powali r\u0119k\u0119 sznurami. Wtedy jeden ukl\u0105k\u0142 na \u015bwi\u0119tej piersi Jezusa, przytrzymuj\u0105c kurcz\u0105c\u0105 si\u0119 r\u0119k\u0119, drugi za\u015b przy\u0142o\u017cy\u0142 do d\u0142oni d\u0142ugi, gruby gw\u00f3\u017ad\u017a, ostro spi\u0142owany na ko\u0144cu i zacz\u0105\u0142 gwa\u0142townie bi\u0107 z g\u00f3ry w g\u0142\u00f3wk\u0119 gwo\u017adzia \u017celaznym m\u0142otkiem. S\u0142odki, czysty, urywany j\u0119k wydar\u0142 si\u0119 z piersi Pana. Krew trys\u0142a doko\u0142a, obryzguj\u0105c r\u0119ce kat\u00f3w. \u015aci\u0119gna d\u0142oni pozrywa\u0142y si\u0119, a tr\u00f3jgraniasty gw\u00f3\u017ad\u017a wci\u0105gn\u0105\u0142 je za sob\u0105 w w\u0105sk\u0105, wywiercon\u0105 dziur\u0119. Liczy\u0142am uderzenia m\u0142ota, ale w tym strasznym rozstrojeniu zapomnia\u0142am, ile ich by\u0142o. Naj\u015bw. Panna j\u0119cza\u0142a cicho; Magdalena odchodzi\u0142a prawie od zmys\u0142\u00f3w z bole\u015bci. Przypominam, \u017ce przedtem jeszcze odmierzyli kaci na krzy\u017cu d\u0142ugo\u015b\u0107 r\u0105k i n\u00f3g Jezusa i w miejscu, gdzie mia\u0142y by\u0107 przybite, powywiercali \u015bwidrem dziury, by potem \u0142atwiej posz\u0142o przybijanie. \u015awidry by\u0142y ca\u0142e z \u017celaza, i mia\u0142y kszta\u0142t drukowanej litery T. R\u00f3wnie\u017c m\u0142otki wraz z trzonkami by\u0142y ca\u0142e z jednego kawa\u0142ka \u017celaza, podobne bardzo do drewnianych m\u0142otk\u00f3w, jakich u\u017cywaj\u0105 stolarze przy wbijaniu d\u0142uta. Gwo\u017adzie by\u0142y tak d\u0142ugie \u017ce uj\u0119te w pi\u0119\u015b\u0107, wystawa\u0142y z jednej i z drugiej strony prawie na cal. G\u0142\u00f3wka by\u0142a okr\u0105g\u0142a, w obwodzie wielko\u015bci talara pruskiego. Gwo\u017adzie by\u0142y tr\u00f3jkanciaste, u g\u00f3ry tak grube, jak \u015bredni wielki palec, u do\u0142u jak ma\u0142y palec, a na samym ko\u0144cu ostro spi\u0142owane. Wbity, przechodzi\u0142 gw\u00f3\u017ad\u017a ca\u0142\u0105 grubo\u015b\u0107 drzewa i wystawa\u0142, nieco z drugiej strony. Po przybiciu prawej r\u0119ki zabrali si\u0119 kaci do r\u0119ki lewej, przywi\u0105zanej ju\u017c do ramienia krzy\u017ca. Wtem ujrzeli, \u017ce r\u0119ka prawie o dwa cale nie dosi\u0119ga\u0142a do dziury, na gwo\u017ad\u017a wywierconej. Odwi\u0105zali, wi\u0119c r\u0119k\u0119 od drzewa, przywi\u0105zali sznury do samej r\u0119ki i opieraj\u0105c si\u0119 nogami o krzy\u017c ci\u0105gn\u0119li z ca\u0142ej si\u0142y, dop\u00f3ki r\u0119ka nie naci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 do po\u017c\u0105danego miejsca. Wtedy dopiero, st\u0105paj\u0105c Jezusowi po piersiach, ramionach, przykneblowali na powr\u00f3t silnie r\u0119k\u0119 do belki i wbili drugi gw\u00f3\u017ad\u017a w d\u0142o\u0144 lewej r\u0119ki. Znowu krew trys\u0142a do ko\u0142a i znowu rozleg\u0142 si\u0119 s\u0142odki, dono\u015bny j\u0119k Jezusa, przyg\u0142uszany uderzeniami ci\u0119\u017ckiego m\u0142ota. Obie r\u0119ce, naci\u0105gni\u0119te tak strasznie, wysz\u0142y ze staw\u00f3w, \u0142opatki wpad\u0142y w g\u0142\u0105b cia\u0142a, na \u0142okciach wystawa\u0142y zaokr\u0105glenia przerwanych ko\u015bci. Obie r\u0119ce wypr\u0119\u017cy\u0142y si\u0119 teraz, prosto, nie nakrywaj\u0105c ju\u017c sob\u0105 sko\u015bnych ramion krzy\u017ca mi\u0119dzy ramionami krzy\u017ca a r\u0119kami Jezusa zostawa\u0142a wolna przestrze\u0144; Naj\u015bwi\u0119tsza, Panna odczuwa\u0142a wraz z Jezusem straszn\u0105 t\u0119 m\u0119k\u0119; zblad\u0142a jak trup, cichy j\u0119k wydziera\u0142 si\u0119 z Jej ust. Faryzeusze, widz\u0105c to, zacz\u0119li szydzi\u0107 z niej i rzuca\u0107 obelgi w Jej stron\u0119, wi\u0119c odprowadzono Ja nieco od wa\u0142u ku drugiej gromadce \u015bwi\u0119tych niewiast. Magdalena jak szalona, z bole\u015bci drapa\u0142a sobie paznokciami twarz; tote\u017c policzki mia\u0142a zakrwawione, a oczy Jej krwi\u0105 zasz\u0142y. Na krzy\u017cu, mniej wi\u0119cej w trzeciej cz\u0119\u015bci wysoko\u015bci od do\u0142u przybity by\u0142 ogromnym gwo\u017adziem, wystaj\u0105cy klocek, do kt\u00f3rego miano przybi\u0107 nogi Jezusa, aby Zbawiciel w ten spos\u00f3b wi\u0119cej sta\u0142 ni\u017c wisia\u0142. Inaczej, bowiem rozdar\u0142ybysi\u0119 r\u0119ce, a i n\u00f3g nie mo\u017cna by\u0142oby przybi\u0107 bez pokruszenia ko\u015bci. W tym klocku wywiercona by\u0142a dziura, a w samym pniu krzy\u017ca wydr\u0105\u017cone by\u0142o miejsce na pi\u0119ty; w og\u00f3le kilka by\u0142o takich wydr\u0105\u017ce\u0144 wzd\u0142u\u017c krzy\u017ca, by ukrzy\u017cowany d\u0142u\u017cej m\u00f3g\u0142 wisie\u0107; starano si\u0119 przez to zmniejszy\u0107 ci\u0105\u017cenie ku od\u0142owi, by nie rozdar\u0142y si\u0119 r\u0119ce i cia\u0142o nie spad\u0142o na ziemi\u0119. Przez takie gwa\u0142towne naci\u0105gni\u0119cie r\u0105k w obie strony skurczy\u0142o si\u0119 ca\u0142e cia\u0142o Naj\u015bwi\u0119tszego Odkupiciela, nogi pod\u017awign\u0119\u0142y si\u0119 w g\u00f3r\u0119. Chwycili je kaci, na\u0142o\u017cyli na nie p\u0119tlic\u0119 i poci\u0105gn\u0119li ku do\u0142owi, ale \u017ce znaki z rozmy\u015blnym okrucie\u0144stwem porobione by\u0142o za daleko, wi\u0119c jeszcze spory kawa\u0142ek nie dostawa\u0142y nogi do klocka, przybitego u do\u0142u. Nowe kl\u0105twy posypa\u0142y si\u0119 z ust kat\u00f3w. Kilku radzi\u0142o, wywierci\u0107 inne dziury na bocznych ramionach, bo podsuwa\u0107 klocek by\u0142oby za wiele roboty; lecz inni rzekli z piekielnym szyderstwem: \u201eNie chce si\u0119 sam wyci\u0105gn\u0105\u0107 to Mu pomo\u017cemy.\u201d Podwi\u0105zali Jezusowi piersi i ramiona, by r\u0119ce nie przedar\u0142y si\u0119 na gwo\u017adziach, poczym przywi\u0105zali powr\u00f3z do prawej nogi i bez wzgl\u0119du na to, \u017ce sprawiaj\u0105 Jezusowi straszn\u0105 m\u0119czarni\u0119, ca\u0142a moc\u0105 doci\u0105gn\u0119li j\u0105 na d\u00f3\u0142 do klocka i przykr\u0119powali tymczasem mocno sznurami. Cia\u0142o naci\u0105gn\u0119\u0142o si\u0119 tak straszliwie, \u017ce s\u0142ycha\u0107 by\u0142o chrz\u0119st ko\u015bci w klatce piersiowej; zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce \u017cebra p\u0119kaj\u0105 i \u017ce si\u0119 rozsuwaj\u0105, tu\u0142\u00f3w obwis\u0142 ca\u0142y ku do\u0142owi. Nie mo\u017cna sobie nawet wyobrazi\u0107, co za straszna to m\u0119ka by\u0142a. W tym b\u00f3lu niezno\u015bnym j\u0119kn\u0105\u0142 Jezus g\u0142o\u015bno: \u201eO Bo\u017ce! O Bo\u017ce!\u201d W ten sam spos\u00f3b naci\u0105gn\u0119li i lew\u0105 nog\u0119, za\u0142o\u017cyli j\u0105 na praw\u0105 i znowu przy kr\u0119powali mocno powrozami. Ale \u017ale im by\u0142o wbija\u0107 gw\u00f3\u017ad\u017a od razu przez obie nogi, bo lewa nie mia\u0142a pewnego oparcia, wi\u0119c najpierw przedziurawili lew\u0105 nog\u0119 na przegubie sztyftem o p\u0142askiej g\u0142\u00f3wce, cie\u0144szym, ni\u017c gwo\u017adzie na r\u0119ce; wygl\u0105da\u0142 on jak \u015bwiderek z szyde\u0142kiem. Potem dopiero wzi\u0119li okropny, olbrzymi gw\u00f3\u017ad\u017a i z moc\u0105 wielk\u0105 wbili go poprzez ran\u0119 lewej nogi i przez praw\u0105 nog\u0119 w otw\u00f3r wywiercony w klocku, a przeze\u0144 a\u017c w pie\u0144 krzy\u017ca. Gw\u00f3\u017ad\u017a rozdziera\u0142 po drodze \u015bci\u0119gna i \u017cy\u0142y, \u0142ama\u0142 ko\u015bci w nogach. Stoj\u0105c z boku, widzia\u0142am, jak gw\u00f3\u017ad\u017a przeszed\u0142 na wylot obie nogi. Przybicie n\u00f3g by\u0142o dla Jezusa najwi\u0119ksza m\u0119k\u0105, w\u0142a\u015bnie z powodu strasznego napr\u0119\u017cenia cia\u0142a. Naliczy\u0142am 86 uderze\u0144 m\u0142otem, przerywanych s\u0142odkim, czystym, a dono\u015bnym j\u0119kiem cierpi\u0105cego Odkupiciela. Naj\u015bwi\u0119tsza Panna zbli\u017cy\u0142a si\u0119 znowu do placu tracenia, by zobaczy\u0107 co si\u0119 dzieje. Widz\u0105c, jak kaci szarpi\u0105 Jezusem, by przybi\u0107 Mu nogi, s\u0142ysz\u0105c chrz\u0119st \u0142amanych ko\u015bci i j\u0119k bolesny Syna Swego, blisk\u0105 prawie by\u0142a skonania, tak odczuwa\u0142a g\u0142\u0119boko Jego niezmierne cierpienia; Faryzeusze, ujrzawszy j\u0105, zbli\u017cyli si\u0119 znowu z szyderstwem na ustach, wiec \u015bw. niewiasty, otoczywszy j\u0105 swymi ramionami, odprowadzi\u0142y znowu nieco w ty\u0142. Podczas przybijania Jezusa i p\u00f3\u017aniej przy podnoszeniu krzy\u017ca dawa\u0142y si\u0119 czasami s\u0142ysze\u0107 okrzyki lito\u015bci i wsp\u00f3\u0142czucia, szczeg\u00f3lnie w\u015br\u00f3d niewiast: \u201eO, \u017ce te\u017c ziemia nie poch\u0142onie tych \u0142otr\u00f3w! Zas\u0142uguj\u0105, by ogie\u0144 spad\u0142 z nieba i po\u017car\u0142 ich!\u201d Jedyn\u0105 odpowiedzi\u0105 na te oznaki wsp\u00f3\u0142czucia i mi\u0142o\u015bci by\u0142y docinki i szyderstwa ze strony kat\u00f3w. W\u015br\u00f3d j\u0119k\u00f3w bolesnych modli\u0142 si\u0119 Jezus ustawicznie i powtarza\u0142 pojedyncze ust\u0119py z psalm\u00f3w i prorok\u00f3w, kt\u00f3re przepowiedziane w Starym Zakonie, spe\u0142nia\u0142y si\u0119 obecnie na Nim. Tak czyni\u0142 Jezus przez ca\u0142\u0105 Sw\u0105 gorzk\u0105 drog\u0119 krzy\u017cow\u0105 i na krzy\u017cu a\u017c do \u015bmierci; modli\u0142 si\u0119 i powtarza\u0142 proroctwa, spe\u0142niaj\u0105ce si\u0119 na Nim. S\u0142ysza\u0142am, je i nawet wsp\u00f3lnie odmawia\u0142am z Jezusem; p\u00f3\u017aniej, czasem gdy odmawia\u0142am psalmy, przypomina\u0142 mi si\u0119 nieraz ten, lub \u00f3w ust\u0119p; ale teraz tak jestem przygn\u0119biona t\u0105 straszn\u0105 m\u0119k\u0105 mego Boskiego Oblubie\u0144ca, \u017ce nie potrafi\u0119 zebra\u0107 ich razem i powt\u00f3rzy\u0107. Widzia\u0142am, jak podczas tych strasznych. m\u0105k pojawiali si\u0119 nad Jezusem p\u0142acz\u0105cy anio\u0142owie.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"12\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus na krzy\u017cu umiera<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Po przybiciu Pana naszego i Zbawiciela przesun\u0119li kaci g\u00f3rn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 krzy\u017ca, na powrozach przywi\u0105zanych do k\u00f3\u0142ek z ty\u0142u, na miejsce nieco podwy\u017cszone, przerzucili powrozy na drug\u0105 stron\u0119 \u015brodkowego pag\u00f3rka, za\u0142o\u017cyli na stoj\u0105cy tam kozio\u0142 i tak zacz\u0119li ci\u0105gn\u0105\u0107 krzy\u017c do g\u00f3ry. Inni tymczasem kierowali hakami pie\u0144 krzy\u017ca, by koniec jego wszed\u0142 prosto do wykopanej jamy. Wznosili krzy\u017c ostro\u017cnie tak d\u0142ugo, a\u017c przybra\u0142 prawie pionowe po\u0142o\u017cenie i wreszcie ca\u0142ym ci\u0119\u017carem wsun\u0105\u0142 si\u0119 w jam\u0119 z tak\u0105 si\u0142\u0105, \u017ce zadrga\u0142 od g\u00f3ry do do\u0142u. J\u0119k bolesny wydar\u0142 si\u0119 z piersi Jezusa. Cia\u0142o rozpi\u0119te ci\u0105\u017cy\u0142o ku do\u0142owi, rany porozci\u0105ga\u0142y si\u0119, krew zacz\u0119\u0142a sp\u0142ywa\u0107 obficiej, ko\u015bci wywichni\u0119te ze staw\u00f3w uderza\u0142y z chrz\u0119stem o siebie. Kaci potrz\u0105sali jeszcze krzy\u017cem, by ustawi\u0107 go mocno, poczym, by podeprze\u0107 pie\u0144, wbili wko\u0142o jamy pi\u0119\u0107 klin\u00f3w, jeden z przodu, jeden z prawej, jeden z lewej strony i dwa z ty\u0142u, gdzie krzy\u017c by\u0142 nieco okr\u0105g\u0142awy. Groza dziwna, a zarazem wzruszenie przejmowa\u0142o na widok tego krzy\u017ca, wznosz\u0105cego si\u0119 chwiejnie a majestatycznie w\u015br\u00f3d wrzasku szyderczego kat\u00f3w, Faryzeusz\u00f3w i mot\u0142ochu stoj\u0105cego dalej, kt\u00f3ry teraz dopiero m\u00f3g\u0142 ujrze\u0107 Jezusa. W\u015br\u00f3d wrzawy mo\u017cna by\u0142o rozr\u00f3\u017cni\u0107 tak\u017ce g\u0142osy bogobojne, \u017ca\u0142osne. Najczystsze g\u0142osy ziemi, g\u0142os najsmutniejszej Matki Jezusa, \u015bw. niewiast, najmilszego Aposto\u0142a i wszystkich ludzi czystego serca wita\u0142y wzruszaj\u0105cym, \u017ca\u0142osnym okrzykiem odwieczne S\u0142owo wcielone, wywy\u017cszone na krzy\u017cu. R\u0119ce kochaj\u0105cych Go wyci\u0105ga\u0142y si\u0119 z \u015bwi\u0119t\u0105 trwog\u0105 ku Niemu, jak gdyby chcia\u0142y spieszy\u0107 Mu z pomoc\u0105. A Naj\u015bwi\u0119tszy z \u015awi\u0119tych, Oblubieniec dusz wszystkich \u017cywcem na krzy\u017c przybity, wznosi\u0142 si\u0119 w g\u00f3r\u0119, trzymany przez zatwardzia\u0142ych, szalej\u0105cych grzesznik\u00f3w. Gdy krzy\u017c z \u0142oskotem rozg\u0142o\u015bnym zosta\u0142 wsuni\u0119ty w jam\u0119 i stan\u0105\u0142 prosto, nasta\u0142a chwilowa cisza g\u0142\u0119boka. Wszystkich zdawa\u0142o si\u0119 ogarnia\u0107 nowe jakie\u015b nieznane uczucie. Piek\u0142o ca\u0142e ze strachem odczu\u0142o to uderzenie osuwaj\u0105cego si\u0119 krzy\u017ca i jeszcze raz rzuci\u0142o si\u0119 na Jezusa przez swe narz\u0119dzia, tj. kat\u00f3w, przekle\u0144stwami i naigrywaniem; za to biednej dusze w otch\u0142ani ogarn\u0119\u0142o trwo\u017cne a radosne oczekiwanie; nads\u0142uchiwa\u0142y tego odg\u0142osu z t\u0119skn\u0105 nadziej\u0105, by\u0142 on dla nich pukaniem zbli\u017caj\u0105cego si\u0119 zwyci\u0119zcy do bram odkupienia. Po raz pierwszy stan\u0105\u0142 \u015bwi\u0119ty krzy\u017c w \u015brodku ziemi, jak drugie drzewo \u017cycia w raju, a\u017c czterech rozdartych ran Jezusa sp\u0142ywa\u0142y na ziemi\u0119 cztery \u015bwi\u0119te strugi, by zmy\u0107 rzucon\u0105 na ni\u0105 kl\u0105tw\u0119 i u\u017cy\u017ani\u0107 j\u0105 Jezusowi, nowemu Adamowi, jako nowy raj. W ciszy og\u00f3lnej, jaka zaleg\u0142a po ustawieniu krzy\u017ca, da\u0142 si\u0119 nagle s\u0142ysze\u0107 od \u015bwi\u0105tyni g\u0142os tr\u0105b i puzon\u00f3w. G\u0142osz\u0105c z uroczysto\u015bci\u0105 i niejako z przeczuciem, \u017ce rozpocz\u0119\u0142o si\u0119 zabijanie baranka wielkanocnego, przedobra\u017cenia, przerywa\u0142 ten d\u017awi\u0119k okrzyki zmieszane, szydercze i bolesne, wznoszone tu wobec prawdziwego na rze\u017a oddanego Baranka Bo\u017cego. Niejedno zatwardzia\u0142e serce skruszy\u0142o si\u0119, wspomniawszy teraz s\u0142owa Jana Chrzciciela: \u201eOto Baranek Bo\u017cy wzi\u0105\u0142 na si\u0119 grzechy \u015bwiata.\u201d Podstawa, na kt\u00f3rej sta\u0142 krzy\u017c, wysok\u0105 by\u0142a nieco nad dwie stopy, a wiod\u0142a tam sko\u015bna \u015bcie\u017cynka. Gdy podn\u00f3\u017ce krzy\u017ca sta\u0142o nad jam\u0105, by\u0142y nogi Jezusa na wysoko\u015b\u0107 doros\u0142ego cz\u0142owieka od ziemi; teraz, po wpuszczeniu krzy\u017ca do jamy, mogli wyznawcy Jego wygodnie obejmowa\u0107 i ca\u0142owa\u0107 \u015bwi\u0119te Jego nogi. Wisz\u0105c na krzy\u017cu, zwr\u00f3cony by\u0142 Jezus twarz\u0105 ku p\u00f3\u0142nocnemu zachodowi.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Wstrz\u0105saj\u0105ce uderzenie, spowodowane spuszczeniem krzy\u017ca w jam\u0119, by\u0142o przyczyn\u0105 nowego obfitego up\u0142ywu krwi z podziurawionej cierniami g\u0142owy Jezusa, jak r\u00f3wnie\u017c z naj\u015bwi\u0119tszych r\u0105k i n\u00f3g przebitych. Utwierdziwszy mocno krzy\u017c, wle\u017ali oprawcy po drabinach i zdj\u0119li powrozy, kt\u00f3rymi przykr\u0119powano naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o, by przy stawianiu krzy\u017ca nie rozdar\u0142o si\u0119 na gwo\u017adziach i nie spad\u0142o na ziemi\u0119. Obieg krwi, upo\u015bledzony i zmieniony le\u017ceniem i skr\u0119powaniem, zacz\u0105\u0142 teraz odbywa\u0107 si\u0119 tym \u017cywiej, co przyczyni\u0142o prawie w dw\u00f3jnas\u00f3b m\u0119czarni Jezusowi. Oko\u0142o siedmiu minut wisia\u0142 tak Jezus w milczeniu, jakby martwy, pogr\u0105\u017cony w bezdenno\u015bci m\u0105k niesko\u0144czonych. W ko\u0142o zapanowa\u0142a tak\u017ce chwilowa cisza. Pod ci\u0119\u017carem korony cierniowej opad\u0142a naj\u015bwi\u0119tsza g\u0142owa na piersi; krew, s\u0105cz\u0105ca si\u0119 z mn\u00f3stwa ran, nap\u0142ywa\u0142a do jam ocznych, oblewa\u0142a w\u0142osy, brod\u0119 i spragnione otwarte usta. Szeroka korona cierniowa przeszkadza\u0142a Jezusowi podnie\u015b\u0107 twarz naj\u015bwi\u0119tsz\u0105, bez nara\u017cenia si\u0119 na nowy, straszny b\u00f3l. Pier\u015b wyd\u0119ta by\u0142a gwa\u0142townie i napr\u0119\u017cona, pachy nasi\u0105kni\u0119te strasznie, zapad\u0142e, \u0142okcie i piszczele u r\u0105k jak powyrywane ze staw\u00f3w. Pod wzd\u0119t\u0105 piersi\u0105 wida\u0107 by\u0142o g\u0142\u0119bok\u0105 jam\u0119; to brzuch tak zapad\u0142 si\u0119 i naci\u0105gn\u0105\u0142, nikn\u0105c prawie. Jak r\u0119ce, tak samo nogi i uda naci\u0105gni\u0119te by\u0142y straszliwie, \u017ce ko\u015bci prawie si\u0119 rozchodzi\u0142y. Mi\u0119\u015bnie i poraniona sk\u00f3ra tak bole\u015bnie by\u0142y naci\u0105gni\u0119te, \u017ce mo\u017cna by\u0142o wszystkie ko\u015bci policzy\u0107. Krew s\u0105czy\u0142a z pod pot\u0119\u017cnego gwo\u017adzia, przykuwaj\u0105cego naj\u015bwi\u0119tsze nogi, i sp\u0142ywa\u0142a po krzy\u017cu na ziemi\u0119. Ca\u0142e cia\u0142o pokryte by\u0142o ranami, czerwonymi pr\u0119gami, guzami siniakami, plamami brunatnymi, \u017c\u00f3\u0142tymi i sinymi, miejscami sk\u00f3ra by\u0142a zdarta i prze\u015bwieca\u0142o \u017cywe, krwawe cia\u0142o. Zasch\u0142e rany otwar\u0142y si\u0119 na nowo wskutek gwa\u0142townego napr\u0119\u017cenia i krwawi\u0142y obficie. Krew, z pocz\u0105tku \u017cywej rubinowej barwy, stawa\u0142a si\u0119 powoli coraz bledsz\u0105 i wodnistsz\u0105, cia\u0142o biela\u0142o coraz bardziej, stawa\u0142o si\u0119 podobne do mi\u0119sa, z kt\u00f3rego krew wysz\u0142a. Mimo jednak tak ohydnego sponiewierania, niewypowiedzianie szlachetnym i wzruszaj\u0105cym by\u0142 widok tego Naj\u015bw. Cia\u0142a naszego Pana na krzy\u017cu; co wi\u0119cej, Syn Bo\u017cy, odwieczna Mi\u0142o\u015b\u0107, ofiaruj\u0105ca si\u0119 w czasie, by\u0142 pi\u0119knym, czystym i \u015bwi\u0119tym, nawet w tym pogruchotanym ciele Baranka wielkanocnego, obci\u0105\u017conego grzechami wszystkich ludzi. Ale, jaka zmiana w wejrzeniu Jezusa teraz a dawniej! Podobnie jak Matka Bo\u017ca, mia\u0142 Jezus z natury cer\u0119 delikatn\u0105, \u017c\u00f3\u0142taw\u0105, ze z\u0142ocistym odcieniem, przez kt\u00f3r\u0105 przebija\u0142y si\u0119 rumie\u0144ce. Skutkiem nat\u0119\u017caj\u0105cych podr\u00f3\u017cy w ostatnich latach, pociemnia\u0142a troch\u0119 sk\u00f3ra pod oczami i na chrz\u0105stkach nosowych.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Ukrzy\u017cowawszy \u0142otr\u00f3w i rozdzieliwszy suknie Pana, pozbierali oprawcy narz\u0119dzia, a obrzuciwszy Jezusa gradem obelg, odeszli. To\u017c samo Faryzeusze, podjechawszy w ko\u0142o naprzeciw Jezusa, szydzili ze\u0144 chwil\u0119 i l\u017cyli Go, poczym odjechali do domu. Tymczasem nadesz\u0142o 50 rzymskich \u017co\u0142nierzy, by zmieni\u0107 sotni\u0119, dotychczas trzymaj\u0105c\u0105 stra\u017c ko\u0142o krzy\u017ca; zmienieni \u017co\u0142nierze zacz\u0119li zbiera\u0107 si\u0119 do odej\u015bcia. Dow\u00f3dca nowego oddzia\u0142u, z pochodzenia Arab, zwa\u0142 si\u0119 Abenadar, a p\u00f3\u017aniej otrzyma\u0142 na chrzcie imi\u0119 Ktesifon; dziesi\u0119tnik zwa\u0142 si\u0119 Kassius, a na chrzcie otrzyma\u0142 imi\u0119 Longinus; by\u0142 on przybocznym go\u0144cem Pi\u0142ata.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">\u017bydzi tymczasem, podjechawszy naprzeciw Jezusa, natrz\u0105sali si\u0119 z Niego pogardliwie, wo\u0142aj\u0105c: \u201eHa\u0144ba ci, k\u0142amco! Tak\u017ce to burzysz \u015bwi\u0105tyni\u0119 i odbudowujesz j\u0105 w trzech dniach?\u201d \u201eInnym chcia\u0142 zawsze pomaga\u0107, a teraz Sobie nie mo\u017ce pom\u00f3c! &#8211; Je\u015bli\u015b Ty Syn Bo\u017cy, to zst\u0105p z krzy\u017ca!\u201d &#8211; \u201eJe\u015bli jest Kr\u00f3lem izraelskim, niech zst\u0105pi z krzy\u017ca, a uwierzymy Mu.\u201d -\u201dZaufa\u0142 Bogu; niech B\u00f3g Mu teraz dopomo\u017ce.\u201d \u017bo\u0142nierze tak\u017ce natrz\u0105sali si\u0119 z Niego, m\u00f3wi\u0105c: \u201eJe\u015bli jeste\u015b Kr\u00f3lem \u017cydowskim, to pom\u00f3\u017c Sobie!\u201d Odkupiciel wisia\u0142, milcz\u0105c, pogr\u0105\u017cony w ogromie strasznych cierpie\u0144, a wtem zawo\u0142a\u0142 szyderczo z\u0142y \u0142otr: \u201eJego diabe\u0142 odst\u0105pi\u0142 Go ju\u017c.\u201d Jeden z \u017co\u0142nierzy zatkn\u0105\u0142 g\u0105bk\u0119, umaczan\u0105 w occie, na \u017cerd\u017a i przy\u0142o\u017cy\u0142 j\u0105 do ust Jezusowi. Zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce troch\u0119 zwil\u017cy\u0142 Jezus octem usta. A otaczaj\u0105cy naigrywali si\u0119 wci\u0105\u017c; znowu zawo\u0142a\u0142 jeden z \u017co\u0142nierzy: \u201ePom\u00f3\u017c sobie sam, je\u015bli jeste\u015b Kr\u00f3lem \u017cydowskim!\u201d Wtem Jezus podni\u00f3s\u0142 nieco g\u0142ow\u0119 do g\u00f3ry i rzek\u0142: \u201eOjcze! Odpu\u015b\u0107 im, bo nie wiedz\u0105, co czyni\u0105;\u201d poczym modli\u0142 si\u0119 dalej po cichu. Szyderstwa nie ustawa\u0142y, a Gezmas znowu zawo\u0142a\u0142 na Jezusa: \u201eJe\u015bli jeste\u015b Chrystusem, pom\u00f3\u017c Sobie i nam!\u201d Dyzmas natomiast g\u0142\u0119boko by\u0142 wzruszony, s\u0142ysz\u0105c, \u017ce Jezus modli\u0142 si\u0119 za Swoich nieprzyjaci\u00f3\u0142 i prze\u015bladowc\u00f3w. W\u0142a\u015bnie wtenczas Maryja, s\u0142ysz\u0105c g\u0142os Syna swego, nie da\u0142a si\u0119 d\u0142u\u017cej powstrzyma\u0107 i \u015bmia\u0142o przybli\u017cy\u0142a si\u0119 do krzy\u017ca. Za ni\u0105 post\u0119powali Jan, Salome i Maria Kleofy; dow\u00f3dca nie broni\u0142 im przyst\u0119pu. Dyzmas, o\u015bwiecony na duchu modlitw\u0105 Jezusa, ujrzawszy Naj\u015bw. Pann\u0119, pozna\u0142 naraz, \u017ce ta niewiasta i Jej Syn, wisz\u0105cy na krzy\u017cu, byli niegdy\u015b jego dobroczy\u0144cami, \u017ce za ich przyczyn\u0105 jako dziecko odzyska\u0142 zdrowie. Co\u015b go natchn\u0119\u0142o, a skupiwszy swe si\u0142y, zawo\u0142a\u0142 g\u0142o\u015bno, dono\u015bnie: \u201eJak to, czy to mo\u017cliwe? Wy blu\u017anicie Mu, a On modli si\u0119 za was. Milcza\u0142 i cierpia\u0142 wci\u0105\u017c i modli si\u0119 za was, a wy Mu blu\u017anicie! Opami\u0119tajcie si\u0119! To &#8211; Prorok! To &#8211; nasz Kr\u00f3l! To &#8211; Syn Bo\u017cy!\u201d Niespodziewane to skarcenie z ust n\u0119dznego, ukrzy\u017cowanego zbrodniarza, wywo\u0142a\u0142o zamieszanie i oburzenie w\u015br\u00f3d zebranego t\u0142umu. Zacz\u0119to szuka\u0107 kamieni, by go ukamienowa\u0107 na krzy\u017cu. Lecz Abenadar powsta\u0142 przeciw temu, kaza\u0142 rozp\u0119dzi\u0107 zacietrzewionych i przywr\u00f3ci\u0142 wnet porz\u0105dek.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">I Naj\u015bw. Panna uczu\u0142a wielkie wzruszenie pod wp\u0142ywem modlitwy Jezusa. Dyzmas za\u015b tak ju\u017c by\u0142 skruszony, \u017ce gdy Gezmas rzek\u0142 znowu do Jezusa, by pom\u00f3g\u0142 Sobie i im, je\u015bli jest Chrystusem, zgromi\u0142 go za to surowo, m\u00f3wi\u0105c: \u201eI ty nie boisz si\u0119 kary Bo\u017cej, cho\u0107 ju\u017c wisisz na krzy\u017cu jako i On. My obaj s\u0142usznie cierpimy t\u0119 m\u0119k\u0119, jako zap\u0142at\u0119 za nasze czyny; ale Ten oto nic z\u0142ego nie uczyni\u0142. Ot zastan\u00f3w si\u0119 nad t\u0105 chwil\u0105, wejrzyj w sw\u0105 dusz\u0119 i popraw si\u0119!\u201d Skruszony ju\u017c zupe\u0142nie, wyzna\u0142 Dyzmas Jezusowi sw\u0105 win\u0119 i rzek\u0142 wreszcie z pokor\u0105: \u201ePanie, je\u015bli mnie pot\u0119pisz, s\u0142uszny to b\u0119dzie wyrok; ale je\u015bli mo\u017cna, zmi\u0142uj si\u0119 Panie nade mn\u0105!\u201d- Doznasz mi\u0142osierdzia Mojego\u201d &#8211; odrzek\u0142 mu Jezus. Zaraz te\u017c otrzyma\u0142 Dyzmas \u0142ask\u0119 prawdziwej g\u0142\u0119bokiej skruchy i tak pozostawa\u0142 przez kwadrans w kornym rozpami\u0119tywaniu swoich grzech\u00f3w Opowiedziane tu sceny mia\u0142y miejsce mi\u0119dzy dwunast\u0105 a p\u00f3\u0142 do pierwszej wed\u0142ug s\u0142o\u0144ca, w kilka minut po podniesieniu i ustawieniu krzy\u017ca. Wnet potem zasz\u0142a wielka zmiana w sercach wi\u0119kszej cz\u0119\u015bci widz\u00f3w. W\u0142a\u015bnie bowiem, gdy skruszony Dyzmas m\u00f3wi\u0142 powy\u017csze s\u0142owa, zasz\u0142o w naturze dziwne niezwyk\u0142e zjawisko, nape\u0142niaj\u0105c trwog\u0105 serca ludzkie.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Wspomnia\u0142am ju\u017c, \u017ce do og\u0142oszenia wyroku, tj. do dziewi\u0105tej godziny, pada\u0142 od czasu do czasu grad. Nast\u0119pnie a\u017c do dwunastej by\u0142a pogoda i s\u0142o\u0144ce \u015bwieci\u0142o, dopiero po dwunastej pokry\u0142o si\u0119 s\u0142o\u0144ce mglistym, czerwonawym ob\u0142okiem. Wtem o p\u00f3\u0142 do pierwszej wed\u0142ug s\u0142o\u0144ca, za\u015b oko\u0142o sz\u00f3stej godziny wed\u0142ug rachuby \u017cydowskiej, kt\u00f3ra r\u00f3\u017cni si\u0119 od naszej s\u0142onecznej, nast\u0105pi\u0142o dziwne, niezwyk\u0142e za\u0107mienie s\u0142o\u0144ca. Zda\u0142o mi si\u0119, jakoby pokrzy\u017cowa\u0142y si\u0119 drogi gwiazd i planet. Po drugiej stronie firmamentu ujrza\u0142am ksi\u0119\u017cyc; bieg\u0142 szybko po stropie niebieskim, jak ognisty meteor i wyp\u0142yn\u0105\u0142 z poza G\u00f3ry oliwnej pe\u0142ny i blady, szybko posuwaj\u0105c si\u0119 z ukosa od wschodu ku zamglonemu s\u0142o\u0144cu. Przed s\u0142o\u0144cem od strony wschodniej rozci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 jakoby ciemna \u0142awica, kt\u00f3ra wnet olbrzymia\u0142a jak g\u00f3ra i zakry\u0142a sob\u0105 ca\u0142e s\u0142o\u0144ce. \u015arodek tego ob\u0142oku by\u0142 p\u0142owy, kraw\u0119dzie ja\u015bnia\u0142y czerwonawym blaskiem, otaczaj\u0105c go jak krwawy pier\u015bcie\u0144. Ciemno\u015b\u0107 zaleg\u0142a strop nieba, a na tym ciemnym tle zab\u0142ys\u0142y gwiazdy krwawym blaskiem. Strach wielki pad\u0142 na ludzi i zwierz\u0119ta. Byd\u0142o z rykiem ucieka\u0142o z pola, ptactwo chroni\u0142o si\u0119 do kryj\u00f3wek. Stada ptasz\u0105t osiada\u0142y na wzg\u00f3rzach w ko\u0142o Kalwarii, daj\u0105c si\u0119 prawie r\u0119koma chwyta\u0107. Umilkli szydercy, naigrywaj\u0105cy si\u0119 z Jezusa, Faryzeusze starali si\u0119 wprawdzie wyt\u0142umaczy\u0107 zjawisko w spos\u00f3b naturalny, ale nie bardzo im si\u0119 to udawa\u0142o; i ich pocz\u0119\u0142a ogarnia\u0107 trwoga i mimo woli spojrzenia wszystkie kierowa\u0142y si\u0119 w g\u00f3r\u0119. W trwodze niejeden bi\u0142 si\u0119 w piersi i \u0142ama\u0142 r\u0119ce, wo\u0142aj\u0105c: \u201eKrew Jego niech spadnie na Jego morderc\u00f3w!\u201d Inni zn\u00f3w, bli\u017cej i dalej stoj\u0105cy, padali na kolana i kornie prosili Jezusa o przebaczenie. A On, cierpi\u0105cy sam niesko\u0144czenie, zwraca\u0142 mi\u0142osiernie wzrok Sw\u00f3j ku nim. Ciemno\u015bci coraz si\u0119 powi\u0119ksza\u0142y. Wszyscy, zaniepokojeni zjawiskiem, w g\u00f3r\u0119 tylko spogl\u0105dali, zapominaj\u0105c o krzy\u017cu, przy kt\u00f3rym sta\u0142a tylko Matka Jezusa i najbli\u017csi przyjaciele. Wtem Dyzmas, skruch\u0105 prawdziw\u0105 przej\u0119ty, rzek\u0142 z pokor\u0105 i nadziej\u0105 w sercu: \u201ePozw\u00f3l mi dosta\u0107 si\u0119 na miejsce, gdzie b\u0119dziesz mnie m\u00f3g\u0142 wybawi\u0107! Wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do kr\u00f3lestwa Twego!\u201d A Jezus odrzek\u0142! \u201eZaprawd\u0119, powiadam ci, dzi\u015b b\u0119dziesz ze Mn\u0105 w Raju!\u201d Matka Bo\u017ca, Magdalena, Maria Kleofy, Maria Magdalena i Jan stali w ko\u0142o krzy\u017ca mi\u0119dzy krzy\u017cem Jezusa a krzy\u017cami \u0142otr\u00f3w. Naj\u015bw. Panna, poddaj\u0105c si\u0119 przede wszystkim mi\u0142o\u015bci macierzy\u0144skiej, ca\u0142ym sercem modli\u0142a si\u0119 gor\u0105co, by Jezus da\u0142 jej umrze\u0107 wraz z Sob\u0105, Wtem Jezus spojrza\u0142 na Sw\u0105 ukochan\u0105 Matk\u0119 mi\u0142osiernie, i z powag\u0105; wielk\u0105, wskazuj\u0105c jej oczami Jana, rzek\u0142: \u201eNiewiasto, oto syn tw\u00f3j! Prawdziwej on b\u0119dzie Twoim synem, ni\u017c gdyby\u015b go by\u0142a porodzi\u0142a.\u201d Pochwali\u0142 przy tym Jezus Jana, \u017ce zawsze wierzy\u0142 szczerze, nie podejrzewa\u0142 nic i nigdy si\u0119 nie gorszy\u0142, tylko raz wtedy, gdy matka jego chcia\u0142a go mie\u0107 podwy\u017cszonym. Nast\u0119pnie rzek\u0142 znowu do Jana: \u201ePatrz! Oto matka twoja!\u201d I zaraz, pod krzy\u017cem konaj\u0105cego Odkupiciela u\u015bcisn\u0105\u0142 Jan ze czci\u0105, jak syn pobo\u017cny, Matk\u0119 Jezusa, kt\u00f3ra sta\u0142a si\u0119 obecnie tak\u017ce jego matk\u0105. Maryja z powag\u0105 wielk\u0105 i now\u0105 bole\u015bci\u0105 przyj\u0119\u0142a to uroczyste rozporz\u0105dzenie konaj\u0105cego Syna. Ze wzruszenia os\u0142ab\u0142a tak dalece, \u017ce \u015bw. niewiasty wzi\u0119\u0142y J\u0105 w swe obj\u0119cia i posadzi\u0142y na chwil\u0119, naprzeciw krzy\u017ca na wale otaczaj\u0105cym plac, a nast\u0119pnie odprowadzi\u0142y Ja z placu do innych niewiast, stoj\u0105cych dalej. Nie wiem, czy Jezus s\u0142owa te wypowiedzia\u0142 ustami, czy tylko w duchu, ale czu\u0142am to wyra\u017anie, \u017ce Jezus przed \u015bmierci\u0105 oddawa\u0142 Sw\u0105 Naj\u015bw. Matk\u0119 Janowi za matk\u0119, a jego Jej za syna. Nieraz w takich rozpami\u0119tywaniach i widzeniach wiele cz\u0142owiek odczuwa, co nie jest napisane, i tylko ma\u0142\u0105 cz\u0105stk\u0119 z tego mo\u017cna s\u0142owami zwyk\u0142ymi opowiedzie\u0107. Co w widzeniu jest jasnym i zdaje si\u0119 samo przez si\u0119 zrozumia\u0142ym, tego nie mo\u017cna potem nale\u017cycie i jasno odda\u0107 s\u0142owami. Tak np. nie dziwi\u0142am si\u0119 wcale, \u017ce Jezus, przemawiaj\u0105c do Naj\u015bw. Panny, nie nazwa\u0142 J\u0105 \u201ematk\u0105\u201d, lecz \u201eniewiast\u0105\u201d, gdy\u017c czu\u0142am zarazem t\u0119 Jej godno\u015b\u0107 wysok\u0105 jako niewiasty, kt\u00f3ra mia\u0142a zetrze\u0107 g\u0142ow\u0119 w\u0119\u017ca, a co w\u0142a\u015bnie spe\u0142nia\u0142o si\u0119 w tej godzinie przez \u015bmier\u0107 zbawcz\u0105 Syna cz\u0142owieczego, jej Syna. Nie dziwi\u0142am si\u0119, \u017ce tej, kt\u00f3r\u0105 anio\u0142 pozdrowi\u0142 jako pe\u0142n\u0105 \u0142aski, oddaje Jezus Jana za syna, bo wiedzia\u0142am, \u017ce w\u0142a\u015bnie jego imi\u0119 jest imieniem \u0142aski. Imi\u0119 ka\u017cdej widzianej osoby odpowiada\u0142o wewn\u0119trznej jej istocie i warto\u015bci; i Jan by\u0142 te\u017c rzeczywi\u015bcie dzieci\u0119ciem Bo\u017cym, a Chrystus mieszka\u0142 w nim. Czu\u0142am, \u017ce powy\u017cszymi s\u0142owy da\u0142 Jezus Maryj\u0119 za matk\u0119 wszystkim ludziom, kt\u00f3rzy przyjmuj\u0105c Go jak Jan w swe serce, wierz\u0105c w Jego imi\u0119, staj\u0105 si\u0119 dzie\u0107mi Bo\u017cymi, kt\u00f3rzy poczynaj\u0105 si\u0119 nie z krwi, ani z \u017c\u0105dzy cielesnej, ani z woli m\u0119\u017ca, ale z Boga. Poznawa\u0142am, \u017ce ta Naj\u015bwi\u0119tsza, najpokorniejsza, najpos\u0142uszniejsza, kt\u00f3ra, m\u00f3wi\u0105c do anio\u0142a: \u201eOto ja s\u0142u\u017cebnica Pana mojego, niech mi si\u0119 stanie wed\u0142ug s\u0142owu twego!\u201d sta\u0142a si\u0119 matk\u0105 wiecznego S\u0142owa wcielonego, &#8211; teraz s\u0142ysz\u0105c z ust swego Syna konaj\u0105cego, \u017ce ma by\u0107 matk\u0105 po duchu drugiemu synowi, rzek\u0142a znowu w sercu swoim z kornym poddaniem si\u0119: \u201eOto ja s\u0142u\u017cebnica Pana mojego, niech mi si\u0119 stanie wed\u0142ug s\u0142owa Twego!\u201d Aktem tym uzna\u0142a za swe dzieci wszystkie syny Bo\u017ce, wszystkich braci Jezusa. Wszystko to wydaje si\u0119 w widzeniu zupe\u0142nie pojedynczym, koniecznym, bo odczuwa si\u0119 to \u0142ask\u0105 Bo\u017c\u0105, ale przy opowiadaniu widzi si\u0119 dopiero, jak trudno odda\u0107 wszystko s\u0142owami. W Jerozolimie panowa\u0142a og\u00f3lna trwoga i os\u0142upienie. Ciemno\u015b\u0107 g\u0119sta, mglista, zalega\u0142a ulice miasta. Ludzie kryli si\u0119 w zak\u0105tkach ulic, zakrywali g\u0142owy i bili si\u0119 ze skruch\u0105 w piersi. Zwierz\u0119ta domowe rycza\u0142y trwo\u017cnie i kry\u0142y si\u0119 wedle mo\u017cno\u015bci; ptactwo lata\u0142o na o\u015blep, lub opada\u0142o na ziemi\u0119.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Pi\u0142at, zaniepokojony, wybra\u0142 si\u0119 do Heroda; z tego samego tarasu, z kt\u00f3rego rano przygl\u0105da\u0142 si\u0119 Herod naigrywaniu si\u0119 \u017co\u0142dak\u00f3w z Jezusa, spogl\u0105dali teraz obaj w niebo z niepokojem w sercu. Przekonani byli obaj, \u017ce nie jest to naturalne zjawisko, i \u017ce ma ono zwi\u0105zek jaki\u015b z haniebnym um\u0119czeniem Jezusa. Zabrawszy ze sob\u0105 Heroda, wraca\u0142 Pi\u0142at przez forum do swego pa\u0142acu. Chocia\u017c otoczeni stra\u017c\u0105, szli szybko w wielkiej trwodze; przechodz\u0105c, ba\u0142 si\u0119 Pi\u0142at nawet spojrze\u0107 na trybun\u0119 Gabbata, z kt\u00f3rej wyg\u0142osi\u0142 wyrok na Jezusa. Na forum pusto by\u0142o, bo ludzie pouciekali do dom\u00f3w; nieliczni tylko przechodnie biegli z po\u015bpiechem, wywodz\u0105c \u017cale. Na publicznych placach zbiera\u0142y si\u0119 gromadki mieszka\u0144c\u00f3w niepewnych, wystraszonych. Przybywszy do pa\u0142acu, kaza\u0142 Pi\u0142at zwo\u0142a\u0107 starszych \u017cydowskich i zapyta\u0142 ich: \u201eCo znacz\u0105 te ciemno\u015bci? Znak to jaki\u015b gro\u017aby Bo\u017cej. Zapewne B\u00f3g wasz gniewa si\u0119, \u017ce z taka natarczywo\u015bci\u0105 \u017c\u0105dali\u015bcie \u015bmierci Galilejczyka, kt\u00f3ry, jak si\u0119 zdaje, jest rzeczywi\u015bcie waszym prorokiem i kr\u00f3lem. Dobrze, \u017ce ja umy\u0142em od tego r\u0119ce.\u201d Tak stara\u0142 si\u0119 Pi\u0142at uspokoi\u0107 swe w\u0142asne sumienie. \u017bydzi jednak, w zatwardzia\u0142o\u015bci swej i za\u015blepieniu, starali si\u0119 wyt\u0142umaczy\u0107 mu, \u017ce to jest zwyk\u0142e zjawisko natury, nie maj\u0105ce nic wsp\u00f3lnego ze \u015bmierci\u0105 Jezusa. Nie wszyscy byli jednak\u017ce tak za\u015blepieni; wielu mieszka\u0144c\u00f3w nawr\u00f3ci\u0142o si\u0119 na widok tego cudu na niebie; do tych nale\u017celi tak\u017ce wszyscy ci \u017co\u0142nierze, kt\u00f3rzy wczoraj przy pojmaniu Jezusa upadli na ziemi\u0119 na s\u0142owo Jego: \u201eJam jest!\u201d Wnet zebra\u0142 si\u0119 przed pa\u0142acem Pi\u0142ata t\u0142um ludzi. Ci sami, kt\u00f3rzy dopiero rano krzyczeli: \u201ePrecz z Nim! Ukrzy\u017cuj Go!\u201d &#8211; teraz biegli przed pa\u0142ac z wo\u0142aniem: \u201eNiesprawiedliwy s\u0119dzio! &#8211; krew Jego niech spadnie na Jego morderc\u00f3w!\u201d &#8211; Zaniepokojony Pi\u0142at kaza\u0142 otoczy\u0107 pa\u0142ac stra\u017c\u0105, by zabezpieczy\u0107 si\u0119 przed t\u0142umem. \u00d3w Zadoch, kt\u00f3ry rano, gdy prowadzono Jezusa do domu s\u0105dowego, publicznie da\u0142 \u015bwiadectwo Jego niewinno\u015bci, teraz tak\u017ce wykrzykiwa\u0142 najwi\u0119cej przeciw Pi\u0142atowi i takie ha\u0142asy wyprawia\u0142, \u017ce o ma\u0142o nie kaza\u0142 go Pi\u0142at pojma\u0107. Dla usprawiedliwienia si\u0119 przed innymi i przed samym sob\u0105, robi\u0142 teraz Pi\u0142at wyrzuty \u017bydom za ich obej\u015bcie si\u0119 z Jezusem! &#8211; \u201eJa &#8211; m\u00f3wi\u0142 &#8211; nie jestem za to odpowiedzialny. To nie by\u0142 m\u00f3j, tylko wasz Kr\u00f3l, Prorok i \u015awi\u0119ty; wy\u015bcie Go na \u015bmier\u0107 zawiedli. Mnie to nic nie obchodzi, wy sami \u017c\u0105dali\u015bcie Jego \u015bmierci.\u201d Najwi\u0119ksza trwoga panowa\u0142a mi\u0119dzy zebranymi w \u015bwi\u0105tyni. W\u0142a\u015bnie rozpocz\u0119to zabijanie baranka wielkanocnego, gdy nagle ciemno\u015b\u0107 zapad\u0142a. Pop\u0142och wszcz\u0105\u0142 si\u0119 og\u00f3lny, tu i \u00f3wdzie da\u0142y si\u0119 s\u0142ysze\u0107 trwo\u017cne, \u017ca\u0142osne krzyki. Arcykap\u0142ani usi\u0142owali wszelkimi sposobami przywr\u00f3ci\u0107 spok\u00f3j i porz\u0105dek; chocia\u017c to dzie\u0144 by\u0142, kazali pozapala\u0107 wszystkie lampy, ale mimo to zamieszanie wzrasta\u0142o ci\u0105gle. Annasz, pe\u0142en dusznej trwogi, kry\u0142 si\u0119 po k\u0105tach ze strachu. Cho\u0107 burzy \u017cadnej nie by\u0142o, chwia\u0142y si\u0119 okiennice, dr\u017ca\u0142y kraty okien, a ciemno\u015bci wzmaga\u0142y si\u0119 ci\u0105gle. Na przedmie\u015bciu p\u00f3\u0142nocno zachodnim, gdzie w pobli\u017cu mur\u00f3w by\u0142y ogrody i cmentarze, zapada\u0142y si\u0119 drzwi grobowc\u00f3w, jak gdyby ziemia rusza\u0142a si\u0119 ze swych posad.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Jezus, wisz\u0105c na krzy\u017cu, odmawia\u0142 miejsca z psalm\u00f3w, kt\u00f3re spe\u0142nia\u0142y si\u0119 obecnie na Nim. Widzia\u0142am ko\u0142o Niego postacie anio\u0142\u00f3w; cierpia\u0142 i tak niewypowiedziane m\u0119ki, a do nich przy\u0142\u0105czy\u0142o si\u0119 teraz jeszcze uczucie zupe\u0142nego opuszczenia i zw\u0105tpienia. Przechodzi\u0142 wi\u0119c wszystkie straszne udr\u0119czenia cz\u0142owieka biednego, skatowanego, przygn\u0119bionego, kt\u00f3ry znajduje si\u0119 w najwi\u0119kszym opuszczeniu, bez ludzkiej i Bo\u017cej pociechy, kiedy to wiara, nadzieja i mi\u0142o\u015b\u0107 b\u0142\u0105kaj\u0105 si\u0119 samotne po pustyni pr\u00f3by, bez wytchnienia, bez bratniego odd\u017awi\u0119ku, bez \u015bwiat\u0142a wszelkiego, zmuszone, wy\u0142\u0105cznie z siebie tylko czerpa\u0107 moc i si\u0142\u0119! Nad wyraz dr\u0119cz\u0105ce to uczucie. Nowym tym cierpieniem wywalcza\u0142 dla nas kochaj\u0105cy Jezus si\u0142\u0119 wywalczenia sobie zwyci\u0119stwa w takich chwilach ostatniego opuszczenia i zw\u0105tpienia, kiedy to rozrywaj\u0105 si\u0119 wszystkie w\u0119z\u0142y i sp\u00f3jnie, \u0142\u0105cz\u0105ce nas z \u017cyciem doczesnym, \u015bwiatem i przyrod\u0105 i z natur\u0105 w\u0142asn\u0105, i kiedy w ten spos\u00f3b tracimy z oczu cel g\u0142\u00f3wny, nasze \u017cycie przysz\u0142e, do kt\u00f3rego pomostem jest to \u017cycie doczesne. W takich to chwilach dopomagaj\u0105 nam do zwyci\u0119stwa nad sob\u0105 zas\u0142ugi Chrystusa, zdobyte tym cierpieniem, gdy uczu\u0142 si\u0119 tak strasznie od wszystkich opuszczonym. W tej chwili wyjednywa\u0142 nam Jezus zas\u0142ug\u0119 wytrwania w ostatniej naszej walce, w chwili skonania; Sw\u0105 n\u0119dz\u0119, ub\u00f3stwo, m\u0119k\u0119 i opuszczenie ofiarowa\u0142 za nas, n\u0119dznych grzesznik\u00f3w.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Oko\u0142o trzeciej godziny zawo\u0142a\u0142 Jezus g\u0142o\u015bno: \u201eEli, Eli, lamma sabachtani!\u201d &#8211; co znaczy: \u201eBo\u017ce m\u00f3j, Bo\u017ce M\u00f3j! czemu\u015b Mi\u0119 opu\u015bci\u0142?\u201d &#8211; Tak wi\u0119c jawnymi s\u0142owy da\u0142 Jezus \u015bwiadectwo Swego opuszczenia i przez to da\u0142 prawo wszystkim uci\u015bnionym, uznaj\u0105cym Boga za Ojca, by w ucisku swym z ufno\u015bci\u0105 dzieci\u0119c\u0105 udawali si\u0119 do Niego ze skarg\u0105. Na g\u0142o\u015bne s\u0142owa Jezusa, przerywaj\u0105ce cisz\u0119 og\u00f3ln\u0105, zwr\u00f3cili si\u0119 szydercy znowu do krzy\u017ca. Jeden rzek\u0142: \u201eEliasza wo\u0142a!\u201d &#8211; drugi za\u015b: \u201ezobaczymy, czy Eliasz przyjdzie i pomo\u017ce Mu zej\u015b\u0107 z krzy\u017ca.\u201d &#8211; Wo\u0142anie Jezusa dosz\u0142o tak\u017ce do uszu najsmutniejszej Matki Jego, kt\u00f3ra te\u017c, nie zwa\u017caj\u0105c na nic, przecisn\u0119\u0142a si\u0119 na powr\u00f3t do krzy\u017ca; za Ni\u0105 poszli Jan, Maria Kleofy, Magdalena i Salome. Podczas gdy obecni wahali si\u0119 w \u017ca\u0142o\u015bci i trwo\u017cnym oczekiwaniu, nadjecha\u0142 orszak, z\u0142o\u017cony z mniej wi\u0119cej trzydziestu znakomitych m\u0119\u017c\u00f3w, przybywaj\u0105cych na \u015bwi\u0119t\u0105 z Judei i z pod Joppe. Byli oni \u015bwiadkami okrutnego obej\u015bcia si\u0119 z Jezusem i widzieli z\u0142owr\u00f3\u017cbne zjawiska w przyrodzie, wi\u0119c g\u0142o\u015bno dali wyraz jako B\u00f3g, nie odczuwa\u0142 Swych m\u0105k, \u017ce nie cierpia\u0142, albo \u017ce mniej cierpia\u0142 ni\u017c cz\u0142owiek, ponosz\u0105cy na Jego miejscu takie m\u0119ki. &#8211; Odczuwa\u0142am t\u0119 Jego modlitw\u0119 i podziela\u0142am j\u0105, gdy wtem zda\u0142o mi si\u0119, jakoby Jezus rzek\u0142: \u201e Trzeba to przecie\u017c zrozumie\u0107, \u017ce bole\u015b\u0107 tego opuszczenia zupe\u0142nego odczu\u0142em wi\u0119cej i bole\u015bniej, ni\u017cby to by\u0142 w stanie odczu\u0107 jakikolwiek cz\u0142owiek, jedno\u015b\u0107 stanowi\u0105cy z B\u00f3stwem; B\u00f3g i Cz\u0142owiek zarazem, w Mym cz\u0142owiecze\u0144stwie, opuszczonym przez Boga, wychyli\u0142em a\u017c do dna ten gorzki kielich opuszczenia.\u201d Oko\u0142o trzeciej godziny zawo\u0142a\u0142 Jezus g\u0142o\u015bno: \u201eEli, Eli, lamma sabachtani!\u201d &#8211; co znaczy: \u201eBo\u017ce m\u00f3j, Bo\u017ce M\u00f3j! czemu\u015b Mi\u0119 opu\u015bci\u0142?\u201d &#8211; Tak wi\u0119c jawnymi s\u0142owy da\u0142 Jezus \u015bwiadectwo Swego opuszczenia i przez to da\u0142 prawo wszystkim uci\u015bnionym, uznaj\u0105cym Boga za Ojca, by w ucisku swym z ufno\u015bci\u0105 dzieci\u0119c\u0105 udawali si\u0119 do Niego ze skarg\u0105. Na g\u0142o\u015bne s\u0142owa Jezusa, przerywaj\u0105ce cisz\u0119 og\u00f3ln\u0105, zwr\u00f3cili si\u0119 szydercy znowu do krzy\u017ca. Jeden rzek\u0142: \u201eEliasza wo\u0142a!\u201d &#8211; drugi za\u015b: \u201ezobaczymy, czy Eliasz przyjdzie i pomo\u017ce Mu zej\u015b\u0107 z krzy\u017ca.\u201d &#8211; Wo\u0142anie Jezusa dosz\u0142o tak\u017ce do uszu najsmutniejszej Matki Jego, kt\u00f3ra te\u017c, nie zwa\u017caj\u0105c na nic, przecisn\u0119\u0142a si\u0119 na powr\u00f3t do krzy\u017ca; za Ni\u0105 poszli Jan, Maria Kleofy, Magdalena i Salome. Podczas gdy obecni wahali si\u0119 w \u017ca\u0142o\u015bci i trwo\u017cnym oczekiwaniu, nadjecha\u0142 orszak, z\u0142o\u017cony z mniej wi\u0119cej trzydziestu znakomitych m\u0119\u017c\u00f3w, przybywaj\u0105cych na \u015bwi\u0119t\u0105 z Judei i z pod Joppe. Byli oni \u015bwiadkami okrutnego obej\u015bcia si\u0119 z Jezusem i widzieli z\u0142owr\u00f3\u017cbne zjawiska w przyrodzie, wi\u0119c g\u0142o\u015bno dali wyraz swemu oburzeniu. &#8211; \u201eBiada!\u201d &#8211; wo\u0142ali. &#8211; \u201eGdyby nie ta \u015bwi\u0105tynia. Bo\u017ca, nale\u017ca\u0142oby ogniem zniszczy\u0107 to miasto ohydne, na kt\u00f3rym zaci\u0105\u017cy\u0142a taka zbrodnia!\u201d<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Wkr\u00f3tce po trzeciej godzinie zrobi\u0142o si\u0119 ja\u015bniej. Ksi\u0119\u017cyc, zas\u0142aniaj\u0105cy s\u0142o\u0144ce, zacz\u0105\u0142 schodzi\u0107 w przeciwn\u0105 stron\u0119, tj. ku zachodowi, poczym zapad\u0142 szybko za horyzont, jak gdyby oderwany od stropu, lecia\u0142 gdzie\u015b w przepa\u015b\u0107. I znowu ukaza\u0142o si\u0119 s\u0142o\u0144ce, zamglone, krwiste, powoli zacz\u0119\u0142y rozbiega\u0107 si\u0119 jego promienie, ale \u015bwiat\u0142o jego by\u0142o jakie\u015b pos\u0119pne, ponure, gwiazdy za\u015b poznika\u0142y. Wraz z powracaj\u0105c\u0105 jasno\u015bci\u0105 odzyskali po cz\u0119\u015bci odwag\u0119 szyderczy Faryzeusze, zaczynali ju\u017c znowu tryumfowa\u0107, i wtedy to w\u0142a\u015bnie rzek\u0142 jeden z nich o Jezusie: \u201eEliasza wo\u0142a!\u201d Zaprzestali jednak szyderstw na polecenie Abenadara.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Po ust\u0105pieniu ciemno\u015bci ukaza\u0142 si\u0119 znowu oczom obecnych Pan nasz na krzy\u017cu, blady, s\u0142aby, jakby wycie\u0144czony zupe\u0142nie; cia\u0142o bielsze by\u0142o ni\u017c przedtem, bo prawie ju\u017c wszystka krew ze\u0144 usz\u0142a. Z ust Jezusa us\u0142ysza\u0142am nast\u0119puj\u0105ce s\u0142owa: \u201eWyt\u0142oczony jestem, jak wino, kt\u00f3re tu po raz pierwszy wyciskano. Wszystk\u0105 krew musz\u0119 wyla\u0107, a\u017c uka\u017ce si\u0119 woda i zbielej\u0105 \u0142uski. Lecz nigdy ju\u017c wi\u0119cej nie b\u0119dzie wino tu wyciskane.\u201d Nie wiem, czy s\u0142owa te wym\u00f3wi\u0142 Jezus p\u00f3\u0142g\u0142osem, czy cicho, jako modlitw\u0119, przeze mnie tylko s\u0142yszan\u0105.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Jezus, wycie\u0144czony strasznie, ledwie w\u0142adn\u0105cy wyschni\u0119tym j\u0119zykiem, rzek\u0142 z krzy\u017ca: \u201ePragn\u0119!\u201d Przyjaciele Jego popatrzyli Na\u0144 ze smutkiem, a On rzek\u0142: \u201eNie mogli\u015bcie Mi nawet jednego \u0142yka wody poda\u0107?\u201d Chcia\u0142 Jezus przez to powiedzie\u0107, \u017ce w ciemno\u015bci \u0142atwo to by\u0142o zrobi\u0107 i nikt by im by\u0142 nie przeszkodzi\u0142. Ze smutkiem rzek\u0142 na to Jan: \u201ePanie! zapomnieli\u015bmy ca\u0142kiem o tym.\u201d Jezus doda\u0142 jeszcze mniej wi\u0119cej te s\u0142owa: \u201eI najbli\u017csi musieli zapomnie\u0107 o Mnie i nie dali mi pi\u0107, aby wype\u0142ni\u0142o si\u0119, co jest napisane.\u201d &#8211; Gorzko jednak zabola\u0142o Jezusa to zapomnienie ze strony najbli\u017cszych przyjaci\u00f3\u0142; oni za\u015b chc\u0105c teraz wynagrodzi\u0107 to, prosili \u017co\u0142nierzy, a nawet dawali im za to pieni\u0105dze, by podali Jezusowi nieco wody. \u017bo\u0142nierze nie dali si\u0119 zmi\u0119kczy\u0107; za to jeden z nich umacza\u0142 gruszkowat\u0105 g\u0105bk\u0119 w occie, stoj\u0105cym obok w bary\u0142ce z \u0142yka, nala\u0142 jeszcze \u017c\u00f3\u0142ci i chcia\u0142 to Jezusowi poda\u0107. Lecz Abenadar, wzruszony t\u0105 niedol\u0105 Jezusa, odebra\u0142 g\u0105bk\u0119 z r\u0105k \u017co\u0142nierza, wycisn\u0105\u0142 j\u0105 i zamacza\u0142 w czystym occie, potem zatkn\u0105\u0142 g\u0105bk\u0119 jednym ko\u0144cem w kr\u00f3tk\u0105 rurk\u0119 hyzopow\u0105, s\u0142u\u017c\u0105c\u0105 jako munsztuk do ssania, drugim za\u015b ko\u0144cem nabi\u0142 g\u0105bk\u0119 na sw\u0105 lanc\u0119 i podni\u00f3s\u0142 do g\u00f3ry ku twarzy Jezusa, tak, \u017ce rurka hyzopowa dosi\u0119ga\u0142a ust Pana, kt\u00f3r\u0105 Zbawiciel m\u00f3g\u0142 ssa\u0107 ocet z g\u0105bki. Jezus wyrzek\u0142 jeszcze kilka s\u0142\u00f3w dla upomnienia ludu, stoj\u0105cego w ko\u0142o; przypominam sobie z tego tylko tyle: \u201eGdy ju\u017c g\u0142os M\u00f3j ucichnie, usta umar\u0142ych b\u0119d\u0105 m\u00f3wi\u0107 za Mnie.\u201d Kilku zawo\u0142a\u0142o na to: \u201eJeszcze blu\u017ani!\u201d &#8211; ale Abenadar nakaza\u0142 spok\u00f3j, wi\u0119c ucichli. Zbli\u017ca\u0142a si\u0119 ju\u017c ostatnia godzina Jezusa i rozpocz\u0119\u0142o si\u0119 konanie przed\u015bmiertne; zimny pot okry\u0142 cz\u0142onki Jego i sp\u0142ywa\u0142 obficie. Jan, stoj\u0105cy pod krzy\u017cem, ociera\u0142 chust\u0105 wilgotne nogi Pana. Magdalena, z\u0142amana bole\u015bci\u0105, opar\u0142a si\u0119 o ty\u0142 krzy\u017ca. Naj\u015bwi\u0119tsza Panna sta\u0142a mi\u0119dzy krzy\u017cem Jezusa i dobrego \u0142otra, podtrzymywana przez Mari\u0119 Kleofy i Salome, i spogl\u0105da\u0142a z bole\u015bci\u0105 na Swego konaj\u0105cego Syna. Wtem rzek\u0142 Zbawiciel: \u201eWype\u0142ni\u0142o si\u0119!\u201d A podni\u00f3s\u0142szy g\u0142ow\u0119, zawo\u0142a\u0142 zaraz g\u0142o\u015bno: \u201eOjcze, w r\u0119ce Twoje oddaj\u0119 ducha Mego!\u201d Krzyk ten s\u0142odki, a dono\u015bny, przenikn\u0105\u0142 niebo i ziemi\u0119, a Jezus, wypowiedziawszy te s\u0142owa, opu\u015bci\u0142 g\u0142ow\u0119 na piersi i skona\u0142. Widzia\u0142am, jak dusza Jego, w postaci \u015bwietlistego cienia, spu\u015bci\u0142a si\u0119 po krzy\u017cu w ziemi\u0119 do otch\u0142ani. \u015awi\u0119te niewiasty wraz z Janem upad\u0142y twarz\u0105 na ziemi\u0119. Setnik Abenadar, od czasu, jak poda\u0142 Jezusowi g\u0105bk\u0119 z octem, wzruszony by\u0142 do g\u0142\u0119bi i przenikni\u0119ty dziwnym uczuciem. Pozosta\u0142 on na miejscu tak blisko krzy\u017ca, \u017ce ko\u0144 jego sta\u0142 ju\u017c przednimi nogami na wzg\u00f3rku, i z g\u0142\u0119bok\u0105 powag\u0105 patrza\u0142 d\u0142ugo bez przerwy w oblicze Zbawiciela, cierniem ukoronowane. Ko\u0144 sm\u0119tnie opu\u015bci\u0142 \u0142eb na d\u00f3\u0142, a Abenadar, z\u0142amany ju\u017c w swej dumie, nowymi przej\u0119ty my\u015blami, pu\u015bci\u0142 mu wolno cugle. Wtem Jezus wypowiedzia\u0142 z moc\u0105 ostatnie s\u0142owa, przenikaj\u0105ce niebo, ziemi\u0119 i piek\u0142o, i skona\u0142. Ziemia zadr\u017ca\u0142a w posadach, ska\u0142a rozp\u0119k\u0142a si\u0119 z trzaskiem g\u0142\u0119boko mi\u0119dzy krzy\u017cem Jezusa i lewego \u0142otra. Znak ten Bo\u017cy, jak gro\u017ane upomnienie, przej\u0105\u0142 l\u0119kiem i trwog\u0105, ca\u0142\u0105 w smutku pogr\u0105\u017con\u0105 przyrod\u0119. Wype\u0142ni\u0142o si\u0119! &#8211; Dusza naszego Pana roz\u0142\u0105czy\u0142a si\u0119 z cia\u0142em. Wraz z ziemi\u0105, uznaj\u0105c\u0105 wstrz\u0105\u015bni\u0119ciem swego Zbawiciela, zadr\u017celi wszyscy, s\u0142ysz\u0105cy ostatni okrzyk konaj\u0105cego Odkupiciela, ale tylko pokrewne Jezusowi serca przenikn\u0105\u0142 ostry miecz bole\u015bci. Wraz z \u015bmierci\u0105 Jezusa sp\u0142yn\u0119\u0142a \u0142aska Bo\u017ca na Abenadara. Zadr\u017ca\u0142 rumak pod nim, zachwia\u0142y si\u0119 ku upadkowi nami\u0119tno\u015bci, wi\u0105\u017c\u0105ce jego serce, dumny, nieugi\u0119ty jego umys\u0142 rozpad\u0142 si\u0119 nagle, jak ta g\u00f3ra Kalwarii. Odrzuciwszy w\u0142\u00f3czni\u0119 od siebie, zacz\u0105\u0142 si\u0119 Abenadar bi\u0107 pot\u0119\u017cnie w piersi, i zmieniony zupe\u0142nie na duchu, zawo\u0142a\u0142 g\u0142o\u015bno: \u201eB\u0142ogos\u0142awiony B\u00f3g wszechmocny, B\u00f3g Abrahama i Jak\u00f3ba! Oto, umar\u0142 sprawiedliwy! Zaprawd\u0119, jest to Syn Bo\u017cy!\u201d Wielu \u017co\u0142nierzy, wzruszonych s\u0142owy setnika, posz\u0142o za jego przyk\u0142adem. Abenadar, odmieniony na duszy, oddawszy jawnie ho\u0142d Synowi Bo\u017cemu, nie chcia\u0142 pozostawa\u0107 ani chwili d\u0142u\u017cej w s\u0142u\u017cbie Jego nieprzyjaci\u00f3\u0142. Podjecha\u0142 ku dziesi\u0119tnikowi Kassiusowi, (p\u00f3\u017aniej zwany Longinem), zsiad\u0142 z konia, odda\u0142 Kassiusowi podj\u0119t\u0105 z ziemi w\u0142\u00f3czni\u0119, i zda\u0142 mu zaraz dow\u00f3dztwo oddzia\u0142u, a \u017co\u0142nierzom, przykaza\u0142 go s\u0142ucha\u0107. Kassius zaraz te\u017c dosiad\u0142 jego konia i obj\u0105\u0142 komend\u0119; Abenadar za\u015b zbieg\u0142 z g\u00f3ry, pospieszy\u0142 przez dolin\u0119 Gihon ku grotom doliny Hinnom, oznajmi\u0142 ukrytym tam uczniom o \u015bmierci Pana i pobieg\u0142 spiesznie do miasta do Pi\u0142ata. Przed\u015bmiertny okrzyk Jezusa, trz\u0119sienie ziemi, p\u0119kni\u0119cie pag\u00f3rka &#8211; wszystko to strachem g\u0142\u0119bokim przenikn\u0119\u0142o obecnych i odbi\u0142o si\u0119 echem w ca\u0142ej przyrodzie. W \u015bwi\u0105tyni rozdar\u0142a si\u0119 na dwoje zas\u0142ona; umarli powychodzili z grob\u00f3w, zachwia\u0142y si\u0119 \u015bciany \u015bwi\u0105tyni, zapad\u0142y si\u0119 g\u00f3ry, a w wielu miejscowo\u015bciach zawali\u0142y budynki. Abenadar g\u0142o\u015bno da\u0142 \u015bwiadectwo prawdzie, a z nim wielu \u017co\u0142nierzy. Tak samo nawr\u00f3ci\u0142o si\u0119 wielu z t\u0142umu i Faryzeusz\u00f3w. Jedni bili si\u0119 w piersi, zawodzili \u017ca\u0142o\u015bnie i b\u0142\u0119dnym krokiem spieszyli przez dolin\u0119 do domu, inni rozdzierali na sobie suknie i posypywali g\u0142owy prochem. Trwoga panowa\u0142a we wszystkich sercach.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">\u015amier\u0107 Jezusa nast\u0105pi\u0142a zaraz po trzeciej godzinie. Po och\u0142oni\u0119ciu z pierwszego przestrachu po trz\u0119sieniu ziemi, zacz\u0119li niekt\u00f3rzy z Faryzeusz\u00f3w znowu zuchwale\u0107. Podeszli do utworzonej rozpadliny i chc\u0105c zmierzy\u0107 jej g\u0142\u0119boko\u015b\u0107, rzucali w ni\u0105 kamieniami i spuszczali w g\u0142\u0105b powi\u0105zane sznury; nie mog\u0105c jednak w \u017caden spos\u00f3b dosi\u0119gn\u0105\u0107 dna, znowu zaniepokoili si\u0119, \u017ce to co\u015b nienaturalnego. Z drugiej strony razi\u0142y ich te znaki skruchy w\u015br\u00f3d t\u0142umu, to bicie si\u0119 w piersi i j\u0119ki \u017ca\u0142osne, wi\u0119c zabrali si\u0119 do domu.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"13\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Pan Jezus z krzy\u017ca zdj\u0119ty<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Zaraz potem pojawi\u0142 si\u0119 u Pi\u0142ata cz\u0142onek \u201eRady\u201d J\u00f3zef z Arymatei. Wiedzia\u0142 on ju\u017c o \u015bmierci Jezusa i uradzi\u0142 by\u0142 z Nikodemem, \u017ce pogrzebi\u0105 cia\u0142o Zbawiciela w grobowcu skalnym w J\u00f3zefa ogrodzie, le\u017c\u0105cym nie bardzo daleko od Kalwarii. Zdaje mi si\u0119, \u017ce ju\u017c przedtem by\u0142 poza miastem i wywiedzia\u0142 si\u0119 o wszystkim, w ka\u017cdym razie wys\u0142a\u0142 ju\u017c ludzi do swego ogrodu, by oczy\u015bcili grobowiec i wyko\u0144czyli wewn\u0105trz niekt\u00f3re szczeg\u00f3\u0142y. Nikodem, czekaj\u0105c powrotu J\u00f3zefa, zaj\u0105\u0142 si\u0119 tymczasem zakupem chust i wonno\u015bci do zabalsamowania cia\u0142a. J\u00f3zef znalaz\u0142 Pi\u0142ata strwo\u017conego bardzo i pomieszanego; bez najmniejszego strachu, otwarcie, poprosi\u0142 go, by pozwoli\u0142 mu zdj\u0105\u0107 z krzy\u017ca cia\u0142o Jezusa, Kr\u00f3la \u017cydowskiego, bo chce z\u0142o\u017cy\u0107 Go w swym w\u0142asnym grobie. Pi\u0142at jeszcze bardziej przerazi\u0142 si\u0119 i zmiesza\u0142, widz\u0105c, \u017ce znakomity ten m\u0105\u017c prosi go tak natarczywie o pozwolenie oddania ostatniej czci cia\u0142u Jezusa, tego Samego, kt\u00f3rego on wyda\u0142 na haniebn\u0105 \u015bmier\u0107 krzy\u017cow\u0105. Wspomnia\u0142 na niewinno\u015b\u0107 Jezusa i tym wi\u0119ksza trwoga targn\u0119\u0142a jego sumieniem. Ale zapanowa\u0142 nad sob\u0105 i na poz\u00f3r oboj\u0119tnie i z podziwem zapyta\u0142: \u201eCzy\u017c ju\u017c umar\u0142?\u201d Pyta\u0142 tak dlatego, bo dopiero przed kilku minutami wys\u0142a\u0142 siepaczy, by dobili ukrzy\u017cowanych przez po\u0142amanie im ko\u015bci. Zaraz te\u017c kaza\u0142 zawo\u0142a\u0107 do siebie setnika Abenadara, kt\u00f3ry, rozm\u00f3wiwszy si\u0119 w grotach z uczniami, przyby\u0142 ju\u017c do miasta i zapyta\u0142 go, czy rzeczywi\u015bcie umar\u0142 Kr\u00f3l \u017cydowski. Wezwany Abenadar zapewni\u0142 go o \u015bmierci Jezusa, poda\u0142, \u017ce sta\u0142o si\u0119 to o trzeciej godzinie, przytoczy\u0142 ostatnie s\u0142owa Jezusa i g\u0142o\u015bny okrzyk przy skonaniu, wspomnia\u0142 o trz\u0119sieniu ziemi i p\u0119kni\u0119ciu ska\u0142y. Pi\u0142at pozornie zdawa\u0142 si\u0119 tylko dziwi\u0107, \u017ce Jezus umar\u0142 tak pr\u0119dko, bo ukrzy\u017cowani zwyczajnie d\u0142u\u017cej \u017cyli, ale w duchu os\u0142upia\u0142 i zatrwo\u017cy\u0142 si\u0119 na nowo, przekonawszy si\u0119, \u017ce straszne te znaki cudowne przypad\u0142y dok\u0142adnie na czas skonania Jezusa. Chc\u0105c te\u017c mo\u017ce teraz troch\u0119 os\u0142odzi\u0107 swoje poprzednie okrucie\u0144stwo wzgl\u0119dem Jezusa, wyda\u0142 zaraz J\u00f3zefowi z Arymatei rozporz\u0105dzenie na pi\u015bmie, kt\u00f3rym darowywa\u0142 mu cia\u0142o Kr\u00f3la \u017cydowskiego i pozwala\u0142 mu zdj\u0105\u0107 je z krzy\u017ca i pogrzeba\u0107. Cieszy\u0142 si\u0119 przy tym z tego, i\u017c popsu\u0142 tym szyki najwy\u017cszym kap\u0142anom, kt\u00f3rzy pragn\u0119li Jezusa widzie\u0107 pogrzebanego wraz z obu \u0142otrami. Zdaje mi si\u0119 tak\u017ce, i\u017c pos\u0142a\u0142 nawet samego Abenadara, gdy\u017c widzia\u0142am go przy zdj\u0119ciu Jezusa z krzy\u017ca.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Z\u0142o\u017cono wi\u0119c na \u0142ono Maryi zw\u0142oki Jej najukocha\u0144szego, a tak okrutnie zamordowanego Syna. Naj\u015bw. Panna siedzia\u0142a na rozes\u0142anym kobiercu, plecy jej spoczywa\u0142y na mi\u0119kkim oparciu, utworzonym zapewne z pozwijanych p\u0142aszcz\u00f3w, bo przyjaciele chcieli ul\u017cy\u0107 cho\u0107 troch\u0119 tej Matce, wycie\u0144czonej bole\u015bci\u0105 i trudem, oddaj\u0105cej obecnie zw\u0142okom Syna swego ostatni\u0105, smutn\u0105 przys\u0142ug\u0119 mi\u0142osn\u0105. Naj\u015bwi\u0119tsza g\u0142owa Jezusa spoczywa\u0142a na podniesionym nieco prawym kolanie Maryi, cia\u0142o le\u017ca\u0142o wyci\u0105gni\u0119te na chu\u015bcie. Bole\u015b\u0107 serca Naj\u015bw. Matki r\u00f3wn\u0105 by\u0142a jej niezmiernej mi\u0142o\u015bci. Oto trzyma\u0142a w ramionach cia\u0142o Swego ukochanego Syna, kt\u00f3remu podczas ca\u0142ej Jego d\u0142ugiej m\u0119ki nie mog\u0142a wy\u015bwiadczy\u0107 \u017cadnej przys\u0142ugi; widzia\u0142a strasznie sponiewierane to naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o, mia\u0142a tu\u017c przed oczyma wszystkie okropne rany, ca\u0142uj\u0105c zakrwawione, poranione policzki. Magdalena usiad\u0142a podobnie u n\u00f3g Jezusa i ca\u0142owa\u0142a je.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">\u015awi\u0119te niewiasty zaj\u0119\u0142y si\u0119 skrz\u0119tnie przygotowaniem i podawaniem naczy\u0144 z wod\u0105, g\u0105bek, chust, ma\u015bci i zi\u00f3\u0142; po spe\u0142nieniu jakiej czynno\u015bci stawa\u0142y w pogotowiu, bacz\u0105c uwa\u017cnie, czy znowu czego nie potrzeba. By\u0142y mi\u0119dzy niewiastami Maria Kleofy, Salome i Weronika; Magdalena nie odchodzi\u0142a na krok od Naj\u015bw. cia\u0142a. Maria Helego, starsza siostra Naj\u015bw. Panny, s\u0119dziwa ju\u017c matrona, siedzia\u0142a opodal na wale, przypatruj\u0105c si\u0119 cicho wszystkiemu. Jan, czynny na wszystkie strony, by\u0142 niejako po\u015brednikiem mi\u0119dzy niewiastami i m\u0119\u017cczyznami. To pomaga\u0142 Naj\u015bw. Pannie i niewiastom, to znowu potem m\u0119\u017cczyznom przy w\u0142a\u015bciwym przysposobieniu cia\u0142a. Na wszystko mia\u0142 oko. Niewiasty trzyma\u0142y sk\u00f3rzane worki daj\u0105ce si\u0119 otwiera\u0107 i sk\u0142ada\u0107 na p\u0142ask, obok na ognisku sta\u0142o naczynie z ciep\u0142\u0105 wod\u0105, Podawa\u0142y na przemian Maryi i Magdalenie czarki z czyst\u0105 wod\u0105 i \u015bwie\u017ce g\u0105bki, a otrzymane, wyciska\u0142y do work\u00f3w; zdaje mi si\u0119, i\u017c to by\u0142y g\u0105bki, owe zwitki, z kt\u00f3rych widzia\u0142am zu\u017cyt\u0105 wod\u0119 wyciska\u0107. Przy ca\u0142ej niewymownej bole\u015bci, jaka \u015bciska\u0142a w tej chwili serce Naj\u015bw, Panny, moc jednak niezwyk\u0142a o\u017cywia\u0142a J\u0105 i pobudza\u0142a do dzia\u0142ania. Bole\u015b\u0107 Jej i mi\u0142o\u015b\u0107 nie da\u0142y Jej pozostawi\u0107 cia\u0142a Jezusa w takim zeszpeceniu i sponiewieraniu, wiec zaraz zacz\u0119\u0142a skrz\u0119tnie oczyszcza\u0107 je i obmywa\u0107. Najpierw rozpi\u0119\u0142a ostro\u017cnie z pomoc\u0105 innych koron\u0119 cierniow\u0105 i zdj\u0119\u0142a j\u0105 Jezusowi z g\u0142owy. Niekt\u00f3re ciernie musiano tym czasem obci\u0105\u0107, by przy zdejmowaniu korony nie rozdziera\u0107 na nowo ran Naj\u015bw. g\u0142owy. Po\u0142o\u017cono korony na ziemi\u0119 ko\u0142o gwo\u017adzi; pozosta\u0142e w g\u0142owie d\u0142ugie kolce i drzazgi powyci\u0105ga\u0142a Maryja ostro\u017cnie okr\u0105g\u0142ymi, \u017c\u00f3\u0142tymi, spr\u0119\u017cynowymi obc\u0105\u017ckami i ze smutkiem g\u0142\u0119bokim pokazywa\u0142a je wsp\u00f3\u0142czuj\u0105cym przyjacio\u0142om. Wydobyte ciernie sk\u0142adano obok korony; cz\u0119\u015b\u0107 ich zapewne rozebrali zaraz obecni mi\u0119dzy siebie na pami\u0105tk\u0119. Oblicze Jezusa zdj\u0119tego z krzy\u017ca, by\u0142o nie do poznania, zeszpecone krwi\u0105 i ranami; rozczochrane w\u0142osy na g\u0142owie i brodzie pozlepiane by\u0142y krwi\u0105. Maryja zmy\u0142a mokrymi g\u0105bkami oblicze i g\u0142ow\u0119, i zebra\u0142a z w\u0142os\u00f3w zasch\u0142\u0105 krew. Przy zmywaniu coraz jawniej pokazywa\u0142o si\u0119 jak okrutnie poraniony by\u0142 Jezus, wi\u0119c coraz wi\u0119ksze wsp\u00f3\u0142czucie ogarnia\u0142o obecnych na widok ka\u017cdej pokazuj\u0105cej si\u0119 rany; z nadzwyczajn\u0105 staranno\u015bci\u0105 i pieczo\u0142owito\u015bci\u0105 za\u0142atwia\u0142a Maryja t\u0119 smutn\u0105 czynno\u015b\u0107. G\u0105bk\u0105 i chusteczk\u0105 wilgotn\u0105, nawini\u0119t\u0105 na palce prawej r\u0119ki, wymywa\u0142a zasch\u0142\u0105 krew z ran g\u0142owy, z zapad\u0142ych oczu, z nosa i uszu, poczym nawin\u0105wszy szmateczk\u0119 mokr\u0105 na palec wskazuj\u0105cy, wymy\u0142a wp\u00f3\u0142 otwarte usta Jezusa, j\u0119zyk, z\u0119by i wargi. Przerzedzone w\u0142osy na g\u0142owie przyczesa\u0142a i rozdzieli\u0142a na trzy cz\u0119\u015bci &#8211; \u015brodek zaczesa\u0142a w ty\u0142, a dwie cz\u0119\u015bci na oba boki, zaczesawszy je g\u0142adko poza uszy. Oczy\u015bciwszy tak g\u0142ow\u0119 uca\u0142owa\u0142a Naj\u015bw. Panna policzki Jezusa i zakry\u0142a je chust\u0105, poczym zacz\u0119\u0142a obmywa\u0107 szyj\u0119, barki, piersi i plecy \u015bwi\u0119tego cia\u0142a, dalej r\u0119ce i porozdzierane, zakrwawione d\u0142onie.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Teraz dopiero pokaza\u0142o si\u0119, jak strasznie skatowane by\u0142o cia\u0142o Jezusa. Wszystkie ko\u015bci piersiowe, wszystkie tkanki by\u0142y porozci\u0105gane, powykrzywiane i jak st\u0119\u017ca\u0142e. Na barkach, kt\u00f3re d\u017awiga\u0142y ci\u0119\u017cki krzy\u017c, wida\u0107 by\u0142o ogromn\u0105 g\u0142\u0119bok\u0105 ran\u0119, druga taka widnia\u0142a na prawym boku, rozdartym szeroko w\u0142\u00f3czni\u0105; na lewym boku by\u0142a malutka ranka, pochodz\u0105ca tak\u017ce od w\u0142\u00f3czni, kt\u00f3ra przesz\u0142a na wylot przez ca\u0142e cia\u0142o. W og\u00f3le ca\u0142a g\u00f3rna cz\u0119\u015b\u0107 cia\u0142a pokryta by\u0142a si\u0144cami, guzami i ranami, a ka\u017cd\u0105 ran\u0119 obmywa\u0142a i oczyszcza\u0142a Maryja jak najstaranniej. Magdalena, to kl\u0119cza\u0142a z drugiej strony, pomagaj\u0105c Jej, to zn\u00f3w przypada\u0142a do n\u00f3g Jezusa, obmywaj\u0105c je po raz ostatni wi\u0119cej \u0142zami ni\u017c wod\u0105 i osuszaj\u0105c w\u0142asnymi w\u0142osami. Tak obmy\u0142a Maryja i oczy\u015bci\u0142a z krwi zesch\u0142ej g\u0142ow\u0119 i g\u00f3rn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 cia\u0142a Jezusa, a Magdalena nogi. Naj\u015bwi\u0119tsze cia\u0142o wygl\u0105da\u0142o teraz sino bia\u0142e, po\u0142yskuj\u0105ce jak przekrwione mi\u0119so. Tu i \u00f3wdzie wida\u0107 by\u0142o ciemniejsze plamy od zasta\u0142ej pod sk\u00f3r\u0105 krwi, miejscami sk\u00f3ra by\u0142a zdarta i widnia\u0142o \u017cywe mi\u0119so. Naj\u015bwi\u0119tsza Panna okrywszy obmyte ju\u017c cz\u0142onki, wzi\u0119\u0142a si\u0119 powt\u00f3rnie do namaszczania wszystkich ran, pocz\u0105wszy od g\u0142owy. \u015awi\u0119te niewiasty kl\u0119cza\u0142y przed Ni\u0105 i podawa\u0142y Jej na przemian puszki z wonno\u015bciami, a Matka Bo\u017ca nabiera\u0142a palcem wielkimi wskazuj\u0105cym prawej r\u0119ki czy to ma\u015bci, czy inne wonno\u015bci, zape\u0142nia\u0142a tym rany Jezusa i pomaza\u0142a je; w\u0142osy pola\u0142a Mu wonnym olejkiem. Uj\u0105wszy w lew\u0105 r\u0119k\u0119 obie r\u0119ce Jezusa, ca\u0142owa\u0142a je najpierw ze czci\u0105, poczym wype\u0142ni\u0142a szerokie rany na d\u0142oniach, porobione gwo\u017adziami, kosztown\u0105 ma\u015bci\u0105: t\u0105 ma\u015bci\u0105 wype\u0142ni\u0142a tak\u017ce otwory uszne, nosowe i szerok\u0105 ran\u0119 w prawym boku. Magdalena g\u0142\u00f3wnie zaj\u0119\u0142a si\u0119 \u015bwi\u0119tymi nogami Jezusa, osusza\u0142a je, namaszcza\u0142a i na nowo skrapia\u0142a obfitymi \u0142zami. Chwilami przyk\u0142ada\u0142a do nich sw\u0105 twarz zbola\u0142\u0105 i kl\u0119cza\u0142a tak, cicho, bez ruchu. Nama\u015bciwszy tak wszystkie rany, owin\u0119\u0142a Maryja g\u0142ow\u0119 Jezusa w opaski nie \u015bci\u0105gaj\u0105c jednak jeszcze poprzedniej zas\u0142ony. Przymkn\u0105wszy na p\u00f3\u0142 otworzone oczy Jezusa trzyma\u0142a chwil\u0119 na nich sw\u0105 r\u0119k\u0119, potem zamkn\u0119\u0142a \u015bwi\u0119te usta, a obj\u0105wszy z p\u0142aczem najdro\u017csze cia\u0142o swego Syna, pochyli\u0142a oblicze ku \u015bwi\u0119tej Jego twarzy. Magdalena z wielkiej czci i uszanowania, nie zbli\u017ca\u0142a swego oblicza do twarzy Jezusa, ca\u0142owa\u0142a tylko z pokor\u0105 Jego nogi. J\u00f3zef i Nikodem stali chwil\u0119 w pobli\u017cu, szanuj\u0105c t\u0119 bole\u015b\u0107 niezmiern\u0105 Matki Bo\u017cej; wreszcie Jan zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do Naj\u015bw. Panny z nie\u015bmia\u0142\u0105 pro\u015bb\u0105, by odda\u0142a ju\u017c cia\u0142o Jezusa, bo szabat si\u0119 zbli\u017ca i trzeba ko\u0144czy\u0107 przygotowania. Jeszcze raz u\u015bcisn\u0119\u0142a Maryja serdecznie drogie zw\u0142oki i czu\u0142ymi s\u0142owy po\u017cegna\u0142a je. M\u0119\u017cczy\u017ani wzi\u0119li naj\u015bwi\u0119tsze cia\u0142o z \u0142ona Matki i ponie\u015bli je na chu\u015bcie, na kt\u00f3rej le\u017ca\u0142o, na d\u00f3\u0142 w owo zag\u0142\u0119bienie. Maryja, kt\u00f3rej bole\u015b\u0107, ukojona nieco czu\u0142ym zaj\u0119ciem, od\u017cy\u0142a na nowo, os\u0142ab\u0142a i usun\u0119\u0142a si\u0119 na r\u0119ce niewiast, zakrywszy g\u0142ow\u0119. Magdalena za\u015b, jak gdyby kto porywa\u0142 jej jedynego Oblubie\u0144ca, rzuci\u0142a si\u0119 naprz\u00f3d z wyci\u0105gni\u0119tymi r\u0119kami, lecz po chwili oprzytomniawszy, powr\u00f3ci\u0142a do Naj\u015bw. Panny.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<ol start=\"14\">\n<li><span style=\"color: #800080;\"><strong>Cia\u0142o Pana Jezusa z krzy\u017ca zdj\u0119te i do grobu z\u0142o\u017cone<\/strong><\/span><\/li>\n<\/ol>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o Jezusa ponie\u015bli m\u0119\u017cczy\u017ani kawa\u0142ek w d\u00f3\u0142 Golgoty, gdzie w za\u0142omie g\u00f3ry by\u0142a pi\u0119kna szeroka, a p\u0142aska ska\u0142a, na kt\u00f3rej cia\u0142o z\u0142o\u017cono w celu przedsi\u0119wzi\u0119cia balsamowania. Ska\u0142a zas\u0142ana by\u0142a wielk\u0105 siatkowat\u0105 chust\u0105, jakby z koronek zrobion\u0105, podobn\u0105 do tak zwanej chusty g\u0142odowej. Chust\u0105 g\u0142odow\u0105 zowi\u0105 w diecezji monasterskiej wielk\u0105, bia\u0142\u0105, lnian\u0105 tkanin\u0119, kt\u00f3r\u0105 w czasie Postu zawiesza si\u0119 w ko\u015bciele na sznurach u sklepienia mi\u0119dzy ch\u00f3rem a ko\u015bcio\u0142em, lub przed wielkim o\u0142tarzem. Tkanina ta dziergana jest haftami z koronek, przedstawiaj\u0105cymi pi\u0119\u0107 \u015bw. ran Chrystusa, narz\u0119dzia m\u0119ki Jego itp. Chusta taka nastraja powa\u017cnie i wznio\u015ble wra\u017cliwe umys\u0142y, zach\u0119ca i upomina do skromno\u015bci, umartwienia, pow\u015bci\u0105gliwo\u015bci i pobo\u017cnego rozmy\u015blania, m\u0119ki. krzy\u017cowej Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. zawieszanej u nas w ko\u015bciele. Widz\u0105c jako dziecko wisz\u0105c\u0105 w ko\u015bciele tak\u0105 chust\u0119, my\u015bla\u0142am zawsze, \u017ce to jest ta sama, kt\u00f3r\u0105 widzia\u0142am przy balsamowaniu Jezusa. Zapewne dlatego zrobiona by\u0142a siatkowa\u0142o, by przy zmywaniu cia\u0142a woda mog\u0142a odp\u0142ywa\u0107; obok rozpostarta by\u0142a druga wielka chusta. Cia\u0142o Jezusa z\u0142o\u017cono na skale na siatkowatej chu\u015bcie, kilku za\u015b trzyma\u0142o nad cia\u0142em drug\u0105 chust\u0119, rozpostart\u0105 tak, by zw\u0142oki Jezusa zakryte by\u0142y przed ich oczami. Wtedy J\u00f3zef i Nikodem przykl\u0119kli, rozwin\u0119li ow\u0105 chust\u0119, w kt\u00f3r\u0105 przy zdejmowaniu z krzy\u017ca owin\u0119li byli Jezusa, od kolan do pasa, przy czym zdj\u0119li tak\u017ce przepask\u0119 biodrow\u0105, kt\u00f3r\u0105 przyni\u00f3s\u0142 Mu przed ukrzy\u017cowaniem Jonadab, siostrzeniec Jego opiekuna J\u00f3zefa. Wymyli oni starannie g\u0105bkami brzuch i uda Jezusa, nast\u0119pnie podnie\u015bli naj\u015bwi\u0119tsze cia\u0142o, wci\u0105\u017c jeszcze przykryte trzyman\u0105 zas\u0142on\u0105, na dw\u00f3ch chustach poprzecznych, pod\u0142o\u017conych pod grzbiet i kolana i nie obracaj\u0105c Go, umyli z drugiej strony. Myli za\u015b tak d\u0142ugo, dop\u00f3ki woda wyciskana z g\u0105bek nie by\u0142a zupe\u0142nie czyst\u0105. W dodatku obmyli jeszcze cia\u0142o wod\u0105 mirrow\u0105, potem z\u0142o\u017cyli je na powr\u00f3t i delikatnie z szacunkiem wyprostowali r\u0119koma; \u015brodek bowiem cia\u0142a i kolana skrzywione by\u0142y nieco i tak st\u0119\u017ca\u0142y, jak konaj\u0105c osun\u0119\u0142o si\u0119 cia\u0142o ku do\u0142owi. Uko\u0144czywszy to, pod\u0142o\u017cyli pod biodra chust\u0119 na \u0142okie\u0107 szerok\u0105 a trzy \u0142okcie d\u0142ug\u0105, wysypali \u0142ono Jego p\u0119kami zi\u00f3\u0142, jakie widuj\u0119 czasem na sto\u0142ach niebia\u0144skich.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">W bolesnych swych rozmy\u015blaniach doznawa\u0142a nieraz \u015bwi\u0105tobliwa Katarzyna wewn\u0119trznej pociechy i pokrzepienia, czuj\u0105c si\u0119 przeniesion\u0105 duchem na uroczyste uczty niebia\u0144skie, przedstawiane jej obrazowo; z dziecinn\u0105 rado\u015bci\u0105 opisywa\u0142a wtenczas cudown\u0105, zachwycaj\u0105c\u0105 zastaw\u0119 sto\u0142\u00f3w i kosztowno\u015b\u0107 drogocennych naczy\u0144. Opisywa\u0142a cz\u0119sto rodzaj i wygl\u0105d podawanych tam zi\u00f3\u0142, nie pomijaj\u0105c nawet liczby listk\u00f3w i pr\u0119cik\u00f3w w kielichach kwiatowych. Wspomina\u0142a przy tym, nieraz, jak podawano jej tam na z\u0142otych talerzykach z b\u0142\u0119kitn\u0105 obw\u00f3dk\u0105 delikatne jakie\u015b zio\u0142a, ustawione g\u0119sto w p\u0119czkach &#8211; co\u015b na kszta\u0142t gorzkiej rze\u017cuchy lub mirrya nieraz tak\u017ce r\u00f3\u017cne owoce, kt\u00f3rych spo\u017cycie krzepi\u0142o j\u0105 bardzo w wielkich cierpieniach ducha i cia\u0142a. Przez cz\u0119stsz\u0105 obserwacj\u0119 doszed\u0142em do przekonania, \u017ce w tych ucztach pocieszaj\u0105cych otrzymywa\u0142a ona jako pokrzepienie i nagrod\u0119 swe w\u0142asne tu na ziemi nabyte umartwienia, zaparcia si\u0119 i przezwyci\u0119\u017cenia pod postaci\u0105 zi\u00f3\u0142 i owoc\u00f3w, przeobra\u017caj\u0105cych te zas\u0142ugi, stosownie do formy i kszta\u0142tu. Tak samo forma, materia\u0142 i barwa naczy\u0144 mia\u0142y swoje znaczenie. &#8211; \u201ePo\u017cywania tych potraw\u201d &#8211; opowiada\u0142a &#8211; \u201enie mo\u017cna w\u0142a\u015bciwie nazwa\u0107 jedzeniem w znaczeniu zwyczajnym ludzkim, a jednak pokrzepiaj\u0105 ono i nasycaj\u0105 w daleko wy\u017cszym stopniu, ni\u017c potrawy ziemskie. Za ich spo\u017cyciem przechodzi w cz\u0142owieka ca\u0142a \u0142aska i si\u0142a Bo\u017ca, kt\u00f3rej przeobra\u017ceniem i doskona\u0142ym wyrazem jest podany owoc.\u201d<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&#8211; Te to zio\u0142a przypomnia\u0142a sobie opowiadaj\u0105ca, ujrzawszy zio\u0142a, u\u017cyte przy balsamowaniu Jezusa. zastawione na z\u0142otych talerzykach z b\u0142\u0119kitnymi obw\u00f3dkami, dalej delikatnymi, kr\u0119conymi w\u0142\u00f3knami ro\u015blinnymi, podobnymi do szafranu, a to wszystko posypali proszkiem, kt\u00f3rego<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Nikodem przyni\u00f3s\u0142 w puszce, poczym owin\u0119li biodra pod\u0142o\u017con\u0105 opask\u0105, przeci\u0105gn\u0119li jej ko\u0144ce mi\u0119dzy nogami i zwi\u0105zali w pasie, w miejscu, gdzie przypada\u0142o spi\u0119cie opaski. Nast\u0119pnie nama\u015bcili wszystkie rany na l\u0119d\u017awiach, pomazali je wonno\u015bciami, nak\u0142adli obficie zi\u00f3\u0142 mi\u0119dzy nogi a\u017c do st\u00f3p, i zacz\u0105wszy od do\u0142u, poowijali nogi w ca\u0142uny a\u017c do pasa. Teraz i przyprowadzi\u0142 Jan znowu Naj\u015bw. Pann\u0119 i \u015bwi\u0119te niewiasty. Maryja ukl\u0119k\u0142a przy Jezusie i pod\u0142o\u017cy\u0142a Mu pod g\u0142ow\u0119 cienk\u0105 chust\u0119, otrzyman\u0105 od Klaudii Prokli, kt\u00f3r\u0105 dotychczas mia\u0142a na szyi pod p\u0142aszczem; inne niewiasty nak\u0142ad\u0142y obficie w ko\u0142o szyi, ramion i g\u0142owy a\u017c do policzk\u00f3w Jezusa wonnych zi\u00f3\u0142, delikatnych w\u0142\u00f3kien ro\u015blinnych i nasypa\u0142y owego proszku, kt\u00f3rego przyni\u00f3s\u0142 Nikodem, poczym Naj\u015bw. Panna owin\u0119\u0142a chust\u0119 z tym wszystkim w ko\u0142o g\u0142owy i ramion Jezusa. Magdalena wyla\u0142a w ran\u0119 prawego boku ca\u0142\u0105 flaszeczk\u0119 wonnego olejku, niewiasty nak\u0142ad\u0142y wonno\u015bci do martwych r\u0105k, ko\u0142o n\u00f3g i pod nogi. Nast\u0119pnie m\u0119\u017cczy\u017ani wype\u0142nili wonno\u015bciami pachy, ob\u0142o\u017cyli nimi jam\u0119 sercow\u0105, ca\u0142e cia\u0142o ob\u0142o\u017cyli wonnymi zio\u0142ami, gdzie tylko by\u0142o miejsce; zdr\u0119twia\u0142e r\u0119ce Jezusa z\u0142o\u017cyli na krzy\u017c na \u0142onie, poczym owin\u0119li cia\u0142o od do\u0142u a\u017c pod pachy w wielk\u0105, bia\u0142\u0105 chust\u0119, jak to si\u0119 nieraz zawija dzieci. Pod pach\u0119 prawego ramienia wsun\u0119li koniec szerokiej opaski i owin\u0119li t\u0105 opask\u0105 ca\u0142e naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o od g\u0142owy do n\u00f3g raz ko\u0142o razu, unosz\u0105c je delikatnie r\u0119kami; zw\u0142oki przybra\u0142y teraz kszta\u0142t lalki, owini\u0119tej w pieluchy.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Wreszcie po\u0142o\u017cyli zw\u0142oki Jezusa na ukos na wielkiej chu\u015bcie, sze\u015b\u0107 \u0142okci d\u0142ugiej, kupionej przez J\u00f3zefa z Arymatei i zawin\u0119li je w ni\u0105 tak, \u017ce dwa ko\u0144ce zachodzi\u0142y na piersi, jeden od n\u00f3g, drugi przez g\u0142ow\u0119, za\u015b dwa drugie ko\u0144ce owija\u0142y cia\u0142o na poprzek. Sko\u0144czywszy t\u0119 smutn\u0105 robot\u0119, otoczyli wszyscy Cia\u0142o Jezusa i ukl\u0119kli w ko\u0142o, by si\u0119 z nim po\u017cegna\u0107. Wtem oczom ich przedstawi\u0142 si\u0119 cud, wzruszaj\u0105cy ich do g\u0142\u0119bi. Oto na wierzchniej chu\u015bcie, okrywaj\u0105cej zw\u0142oki, odbi\u0142 si\u0119 obraz naj\u015bwi\u0119tszego Cia\u0142a Jezusa z wszystkimi ranami i bliznami. Zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce Jezus wdzi\u0119czny, chce wynagrodzi\u0107 im ich \u017cyczliwe starania i smutek po Nim, pozostawiaj\u0105c im Sw\u00f3j wizerunek, cudownie odbity poprzez wszystkie ca\u0142uny. Z p\u0142aczem i j\u0119kiem rzucili si\u0119 wszyscy do \u015bciskania naj\u015bwi\u0119tszego Cia\u0142a i ca\u0142owali ze czci\u0105 cudowny wizerunek. Zdumieni wielce, rozwin\u0119li na powr\u00f3t chust\u0119, i oto zdumienie ich wzros\u0142o jeszcze, gdy ujrzeli, \u017ce pod spodem wszystkie ca\u0142uny s\u0105 czyste zupe\u0142nie, a tylko na wierzchniej chu\u015bcie odbi\u0142a si\u0119 posta\u0107 Pana.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Po opowiedzianych przygotowaniach z\u0142o\u017cyli m\u0119\u017cczy\u017ani \u015bwi\u0119te Cia\u0142o Jezusa na sk\u00f3rzane nosze, przykryli je ciemn\u0105 zas\u0142on\u0105 i przytwierdzili po obu stronach dr\u0105\u017cki do trzymania; przypomnia\u0142o mi to \u017cywo ark\u0119 przymierza. Czterech m\u0119\u017c\u00f3w nios\u0142o nosze; z przodu Nikodem i J\u00f3zef, z ty\u0142u Abenadar i Jan. Za nimi post\u0119powa\u0142y Naj\u015bw. Panna, starsza Jej siostra Maria Helego, Magdalena i Maria Kleofy, dalej zn\u00f3w gromadka niewiast, jak Weronika, Joanna Chusa, Maria Marka, Salonie z Zebedeusz\u00f3w, Maria Salome, Salome z Jerozolimy, Zuzanna i bratanica \u015bw. J\u00f3zefa, Anna, wychowana w Jerozolimie. Poch\u00f3d zamykali Kassius i \u017co\u0142nierze. Inne niewiasty, jak Maroni z Naim, Samarytanka Dina, Mara i Sufanitka, by\u0142y obecnie w Betanii u Marty i \u0141azarza. Przodem sz\u0142o kilku \u017co\u0142nierzy ze skr\u0119conymi pochodniami; potrzeba bowiem by\u0142o \u015bwiat\u0142a w ciemnym grobowcu. Tak posuwa\u0142 si\u0119 orszak oko\u0142o siedmiu minut przez dolin\u0119 ku ogrodom Jozafata, \u015bpiewaj\u0105c psalmy cichym, rzewnym g\u0142osem. Widzia\u0142am, jak z drugiej strony ze wzg\u00f3rza przypatrywa\u0142 si\u0119 chwil\u0119 pochodowi Jak\u00f3b Starszy, brat Jana, poczym zbieg\u0142 donie\u015b\u0107 o tym, co widzia\u0142, uczniom ukrytym w grocie.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Ogr\u00f3d J\u00f3zefa nie ma w obwodzie kszta\u0142tu symetrycznego. Z tej strony, gdzie znajduje si\u0119 grobowiec, otoczony jest \u017cywym p\u0142otem a pr\u00f3cz tego u wej\u015bcia znajduje si\u0119 od wewn\u0105trz zagrodzenie z \u017cerdzi, przymocowanych poziomo \u017celaznymi hakami do s\u0142up\u00f3w. Przed wej\u015bciem do ogrodu, jak r\u00f3wnie\u017c przed wej\u015bciem do grobowca stoi kilka drzew palmowych. Zreszt\u0105 zaros\u0142y jest ogr\u00f3d przewa\u017cnie krzewami, kwiatami i cennymi zio\u0142ami. U wej\u015bcia do ogrodu zatrzyma\u0142 si\u0119 orszak, m\u0119\u017cczy\u017ani otworzyli przej\u015bcie, wyj\u0105wszy kilka \u017cerdek, kt\u00f3re pos\u0142u\u017cy\u0142y im potem jako d\u017awignie do wtoczenia do groty ogromnego kamienia, maj\u0105cego przywali\u0107 drzwi grobu. Stan\u0105wszy przed grobowcem, ods\u0142onili nosze i wysun\u0119li naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o, na w\u0105skiej desce. przykrytej na poprzek roz\u015bcielon\u0105 chust\u0105. Nikodem i J\u00f3zef trzymali z obu ko\u0144c\u00f3w desk\u0119, Abenadar i Jan chust\u0119. Grota, nowa jeszcze, wyczyszczona i wykadzona przez s\u0142ugi Nikodema, przedstawia\u0142a si\u0119 wcale poka\u017anie. U sklepienia bieg\u0142 g\u00f3ra pi\u0119kny gzyms. Samo \u0142o\u017ce grobowe szersze by\u0142o w g\u0142owach, jak w nogach. Wykuty w nim by\u0142 otw\u00f3r w kszta\u0142cie cia\u0142a owini\u0119tego w ca\u0142uny z ma\u0142ym podwy\u017cszeniem na g\u0142ow\u0119 i nogi. \u015awi\u0119te niewiasty usiad\u0142y na \u0142awce, stoj\u0105cej naprzeciw wej\u015bcia do groty. M\u0119\u017cczy\u017ani, nios\u0105cy cia\u0142o Jezusa, weszli z nim do groty, postawili je na ziemi, wype\u0142nili cz\u0119\u015b\u0107 grobu wonno\u015bciami, rozpostarli na to chust\u0119, tak wielk\u0105, \u017ce zwiesza\u0142a si\u0119 jeszcze ku ziemi i dopiero wtenczas z\u0142o\u017cyli tam naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o. U\u015bcisn\u0105wszy je po raz ostatni i skropiwszy \u0142zami mi\u0142o\u015bci i smutku, wyszli z groty. Zaraz te\u017c wesz\u0142a tam Naj\u015bw. Panna, usiad\u0142a w g\u0142owach grobu na dwie stopy wysokiego, i z p\u0142aczem pochyli\u0142a si\u0119 nad zw\u0142okami Swego dziecka jedynego, by u\u015bcisn\u0105\u0107 je po raz ostatni. Po Niej wesz\u0142a do groty Magdalena; ta ju\u017c przedtem narwa\u0142a kwiat\u00f3w i ziela i posypa\u0142a teraz nimi naj\u015bwi\u0119tsze Cia\u0142o. Za\u0142ama\u0142a r\u0119ce, bolej\u0105c nad rozstaniem si\u0119 z Jezusem; j\u0119cz\u0105c i p\u0142acz\u0105c, obj\u0119\u0142a Jego nogi, wr\u00f3ci\u0142a jednak wnet do niewiast, bo m\u0119\u017cczy\u017ani nalegali o po\u015bpiech. Ci zaraz weszli zn\u00f3w do groty, zarzucili na cia\u0142o Jezusa zwieszaj\u0105c\u0105 si\u0119 chust\u0119, na to zarzucili brunatn\u0105 zas\u0142on\u0119, wreszcie zamkn\u0119li owe ciemne drzwi metalowe, zdaje si\u0119 ze spi\u017cu, lub miedzi, opatrzone pod\u0142u\u017cn\u0105 i poprzeczn\u0105 sztab\u0105 w kszta\u0142cie krzy\u017ca. (Nie oznaczy\u0142a bli\u017cej w tym miejscu, czy te sztaby zak\u0142adano umy\u015blnie, czy by\u0142y to tylko wystaj\u0105ce listwy, tworz\u0105ce jedn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107 z drzwiami). Wielki kamie\u0144, przeznaczony do zamkni\u0119cia grobu, le\u017ca\u0142 jeszcze przed grot\u0105. Mia\u0142 mniej wi\u0119cej kszta\u0142t kufra lub nagrobka, a by\u0142 tak wielki, \u017ce cz\u0142owiek doros\u0142y m\u00f3g\u0142 na nim wygodnie le\u017ce\u0107 wyci\u0105gni\u0119ty, przy tym by\u0142 bardzo ci\u0119\u017cki. Za pomoc\u0105 \u017cerdek wzi\u0119tych z zagrodzenia, wtoczyli go m\u0119\u017cczy\u017ani do groty przed zamkni\u0119te drzwi grobu. Wej\u015bcie do groty zamkni\u0119to lekkimi drzwiami z plecionki.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">Podczas tego smutnego obrz\u0119du o\u015bwietlona by\u0142a grota pochodniami, bo inaczej by\u0142oby zbyt ciemno. Przez ca\u0142y czas widzia\u0142am, jak w pobli\u017cu ogrodu i Golgoty kr\u0105\u017cyli w ko\u0142o nie\u015bmia\u0142o jacy\u015b m\u0119\u017cowie, na kt\u00f3rych twarzach smutek si\u0119 malowa\u0142; musieli to by\u0107 uczniowie, kt\u00f3rzy wskutek opowiada\u0144 Abenadara odwa\u017cyli si\u0119 wyj\u015b\u0107 z ukrycia, poczym zn\u00f3w si\u0119 cofali.<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">&nbsp;<\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\"><a style=\"color: #800080;\" href=\"http:\/\/pasja.wg.emmerich.fm.interiowo.pl\/menu_zycie_jezusa012.htm\">http:\/\/pasja.wg.emmerich.fm.interiowo.pl\/menu_zycie_jezusa012.htm<\/a><\/span><\/p>\n<p><span style=\"color: #800080;\">http:\/\/pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl\/menu_zycie_jezusa012.htm<\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>A oto Droga Krzy\u017cowa wg Anny Katarzyny Emmerich &#8211; opis wydarze\u0144 ostatnich dni \u017cycia Pana Jezusa. Wg tych opis\u00f3w nakr\u0119cono film Pasja , a tak\u017ce u\u0142o\u017cona zosta\u0142a przeze mnie Droga Krzy\u017cowa poni\u017cej. Dobrze jednak przeczyta\u0107 ca\u0142o\u015b\u0107 wydarze\u0144 ostatnich tygodni ziemskiego \u017cycia Boga po to by zrozumie\u0107, \u017ce nikt nie uczyni\u0142 dla cz\u0142owieka wi\u0119cej by go [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":5,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[1],"tags":[43,38,7,37,39,40,42],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/349"}],"collection":[{"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/5"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=349"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/349\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":30912,"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/349\/revisions\/30912"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=349"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=349"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/faustyna.lodz.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=349"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}