Płakałem trzy dni i byłem pewny, że więcej się już nie napiję – opowiada Artur Balcerak. Podczas modlitwy zawołałem: „Jezu, zmień moje życie!”. Przed oczami zobaczyłem je całe. Zacząłem płakać…
Mieszkał w melinach, kradł, inicjował bójki, a jako 18-letni chłopak marzył o tym, aby trafić do więzienia. Ludzie ze świata przestępczego byli dla niego wzorem siły i mocy. Alkohol niszczył to, co kochał. Wiele razy był na detoksie w szpitalu psychiatrycznym, ale za każdym razem wracał do nałogu. Zdał sobie sprawę, że nie ma po co żyć, i chciał rzucić się pod pociąg. Był na dnie, aż wreszcie spotkał Boga. Jest teraz spełnionym i szczęśliwym człowiekiem.